Oficjalny blog strony onlygoodmusic.pl. Najświeższe wiadomości ze świata muzyki. Premiery albumów, recenzje, wywiady, terminy koncertów, teledyski. Konsumujemy muzykę...

Artykuły

środa, 18 stycznia 2017

W obecnych czasach na rynkach finansowych rządzi nowa rzeczywistość, która wymaga nowego podejścia do inwestowania. Inwestować można w różny sposób: na lokacie bankowej, kupując obligacje skarbowe czy akcje na giełdzie. Jednak w sytuacji, gdy tradycyjne elementy portfela inwestycyjnego nie przynoszą oczekiwanych zysków lub wiążą się ze zbyt wysokim ryzykiem, z pomocą przychodzą inwestycje alternatywne.

Czytaj

13:46, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 czerwca 2014

Mój romans z "Mickiem" zaczął się nietypowo. Pierwszy raz w życiu zapragnąłem dostać w swoje ręce "Poradnik Domowy"... Jakaś mądra głowa wymyśliła, że marzeniem każdej polskiej gospodyni jest książka o liderze grupy The Rolling Stones. Nie wiem co na to czytelniczki owego periodyku, ale ja dzięki tej idei za niecałe 10 PLN stałem się posiadaczem książki, która była dodatkiem do wspomnianej gazety.

Czytaj

19:42, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 kwietnia 2013

"Wiem, że ludzie mają kompletnie skrzywiony obraz mojej osoby. Ekran komputera, telewizor - to są krzywe zwierciadła. Przekłamują. Nie chodzi mi o to, jak wyglądam na zdjęciach czy w telewizji. Chodzi o pełen obraz człowieka. Ludzie mają problem, bo z jednej strony media robią ze mnie i potwora, z drugiej - miłego faceta, który raz dowcip powie, innym razem zacytuje jakiegoś filozofa, uśmiecha się, panie całuje w rączki...". Tymi słowami Adam Nergal Darski trafnie opisuje medialne zamieszanie wokół jego osoby. Wątpliwości społeczeństwa może rozwiać książka "Spowiedź heretyka".

O książce tej wypowiadają się najczęściej ci, którzy nie mieli jej w rękach. Robią to najczęściej przez pryzmat uproszczeń, stereotypów i zasłyszanych, cudzych opinii. Podobnie jest z osobą Adama Darskiego, na którego temat zdanie "musiał" wyrobić sobie każdy ksiądz, polityk, socjolog i psycholog. Obserwowałem z zaciekawieniem to medialne zacietrzewienie i opinie wyrobione na podstawie informacji z plotkarskich portali. Na podstawie tak wiarygodnych źródeł niektórzy już Nergala osądzili, inni starali się wykorzystać go w brudnych politycznych przepychankach. Ta książka jest szansą dotarcia do wielu informacji o Nergalu z pierwszej ręki. Warto jednak podkreślić, że "Spowiedź heretyka" będzie dla wielu osób pasmem rozczarowań.


Czytaj na onlygoodmusic.pl

12:48, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 marca 2013

Niedawno wpadło mi w ręce opasła monografia autorstwa Tomasza Lerskiego, poświęcona dziejom i wydawniczej działalności pierwszej polskiej – a czwartej na świecie – wytwórni płytowej Syrena Record. Książka robi wrażenie samym swoim wyglądem i blisko dziewięćset stronicową zawartością. Jednak to nie ilość jest tu najważniejsza. Liczą się przede wszystkim bezcenne informacje o początkach branży muzycznej w Polsce (opisy procesów nagrywania, ewolucja procesu zapisu, marketing itp.)

Czytaj na onlygoodmusic.pl

14:49, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 września 2012

O wymaganiach niektórych gwiazd krążą legendy. Zachcianki, wyszukane kulinaria i morze alkoholu. Listy życzeń gwiazd i gwiazdek są najczęściej upchnięte pośród wymogów technicznych w tzw. riderze koncertowym. Krótko mówiąc jest to lista wymagań, które muszą zostać spełnione, aby gwiazda wystąpiła. Jak to bywa w życiu, taki rider zamiast ułatwiać życie organizatorom przyprawia ich o bóle głowy.

Oto rzecz o wymaganiach gwiazd, które potrafią wpędzić organizatorów do grobu.

Czytaj nasz artykuł na onlygoodmusic.pl

17:28, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Walkę z duchem czasu przegrywają również pisma poświęcone muzyce. Prawdę powiedziawszy same są sobie winne. Biorąc pierwszy z brzegu "duży" tytuł o ciężkiej muzyce można się przerazić. Niespójność tematyczna: wytwórnia zapłaci to i pośród black metalowców błyśnie gwiazdka emo. Zakamuflowane nieudolnie artykuły sponsorowane i to co najgorsze treści zerżnięte prosto z Internetu. I kto z kogo robi tu idiotę, kto kogo okrada?

Nie dziwi więc wysyp web zinów oraz utrzymanych w starym dobrym duchu papierowych zinów. Tworzą je osoby naprawdę zaangażowane, znakomicie znający sferę którą się zajmują. Jest na polskim rynku swoisty pakt. Teoretyczni konkurenci wydają wspólnie pismo - informator kultury niezależnej Hard Art.

Czytaj całość na onlygoodmusic.pl

21:21, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 czerwca 2012

Związek muzyki z Euro 2012 to nie tylko "jarzębinkowe koko koko", oprawa meczów i koncerty towarzyszące. Muzyka codziennie gości w życiu każdego sportowca, także piłkarza.

Wpływ muzyki na funkcjonowanie organizmu badał już Pitagoras. Powiązanie muzyki ze sportem dostrzegał sam Platon. Baron Pierre de Coubertin agitował by łaczyć olimpijskie współzawodnictwo sportowe z promocją twórczości, w tym muzyki. Można powiedzieć, że dopiął swego - dziś każda impreza sportowa turniej ma swój przewodni utwór, który obok czysto marketingowej wartości ma spełniać rolę praktycznego zagrzewacza. Ma mobilizować zawodników do widowiskowej walki, wpływa na dynamizm rozrywki i podnosi adrenalinę. Widzom zaś pomaga w dopingu ulubionej drużyny. Jako przykład podam hymn Euro 2002 autorstwa Vangelisa.

Czytaj cały artykuł na onlygoodmusic.pl 

14:58, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2011

Jestem świeżo po lekturze drugiego numeru magazynu Hard Art - nowej inicjatywy największych polskich labeli (Beast of Pray i Zoharum) zajmujących się szeroko pojętą antymuzyką. Inicjatywa ta na tyle trafiła w moje gusta, że postanowiłem podzielić się kilkoma spostrzeżeniami.

W dobie Internetu papierowa forma (zin, newsletter) przekazu wydaje się czymś nie na miejscu. Młodsze pokolenie konsumentów muzyki nie pamięta czasów gdy ziny czy magazyny muzyczne były głównym (by nie napisać jedynym) źródłem informacji o zespołach i ich wydawnictwach. Wtedy recenzja miała moc wyroczni, kształtowała gusta i miała znaczny wpływ na sprzedaż. Wywiad zaś był źródłem ciekawostek o życiu i twórczości ulubionego twórcy. Artykuły i felietony dla wielu młodych ludzi podsuwały odpowiedzi na popularne do dziś pytanie "jak żyć". Zbierało się wycinki (niektórzy plakaty) śledziło muzyczną giełdę i wszelkie działy kontakt. Dlaczego o tym dziś wspominam? Z nostalgii. Redakcja Hard Art zafundowała mi bilet w przeszłość, z którego z nieukrywaną radością skrzętnie skorzystałem.

Przeczytaj cały artykuł na onlygoodmusic.pl


Informacje:

Hard Art 02/2011 (002)
Informator Kultury Niezależnej
www.hartart.alternation.pl
contact@hartart.alternation.pl
info@hartart.alternation.pl

Zamówienia: www.alchembria.pl oraz www.beastofprey.com


15:30, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 maja 2011
Łacińskie profanatio tłumaczyć można jako zbezczeszczenie czy znieważenie. Najczęściej kojarzymy ten termin z religią,  z sytuacjami naruszenia sfery sacrum. Jednak przytoczone pojęcie ma swoje odniesienie również do sytuacji  znieważenia przedmiotów i wartości powszechnie szanowanych. Taką wartością niewątpliwie, przynajmniej dla określonych grup ludzi jest muzyka.

W ostatnim czasie bardzo modne stało się nagrywanie klasycznych, mniej lub bardziej kultowych rockowych utworów przez różnej maści pop gwiazdki i gwiazdeczki. Pisaliśmy już o najgorszych i najlepszych interpretacjach znanych kompozycji. Dziś przyjrzymy się bliżej kilku takim wykonaniom.

Zaczniemy od rodzimego podwórka. Niedawno Doda zaprezentowała własną wersję wspaniałego utworu "Ain't Talking About Love" z dyskografii Van Halen. Niestety w jej wykonaniu ta wyjątkowa kompozycja utraciła swój  cały urok. Stała się przeciętną, niczym nie wyróżniającą się piosenką. Samo pozbawione emocji wykonanie, prócz słabego akcentu wokalistki charakteryzuje bezbarwnie wykrzyczany refren.
Tej wersji nie broni nawet charakterystyczny dla utwory riff, niejednokrotnie wyróżniany w zestawieniach wszech czasów, (m.in. Total Guitar Magazine czy MusicRadar), który tu brzmi nijako.

Spore oburzenie wywołał Kamil Bednarek, który w półfinale programu "Mam talent" zaprezentował własną interpretację utworu "Tears in Heaven" z repertuaru Erica Claptona. Oryginalna wersja jest przepełniona bólem, który  Clapton odczuwał  po stracie czteroletniego
syna Connora (wypadł z okna pokoju hotelowego w 1991 roku). Natomiast utrzymana w klimacie reggae wersja Bednarka (oraz jego zespołu StarGuardMuffin) jest zbyt beztroska, pozbawiona intencji oraz emocjonalnego przekazu Claptona.

Przy okazji tego tematu trudno pominąć Mandarynę i jej autorską interpretację utworu
''Here I Go Again'' grupy Whitesnake. Koszmarna aranżacja i równie koszmarny angielski sprawiają, że kontakt z tą wersją jest niezwykle bolesny. Tak naprawdę mamy tu co czynienia z nieumyślną, wręcz remizową parodią tej kompozycji.

Trudno powiedzieć czym zawinili Alan Merrill i Jake Hooker z grupy The Arrows - autorzy rockowego hymnu "I Love Rock 'n' Roll". Poza udaną wersją Joan Jett & The Blackhearts z 1982 roku, utwór ten był niemiłosiernie męczony m.in. przez Britney Spears (jej wersja została uznana za najgorszy cover w zestawieniu magazynu New Musical Express) czy Miley Cyrus, która nadużywała tej kompozycji podczas swojej trasy koncertowej Wonder World (2009) - traktując ją jako efektowną oprawę kiczowatego popisu scenicznego - "jazdy" harley'em nad tłumem.

Zresztą Pani Spears ma niejako patent na szarganie muzycznych świętości. Na dowód tej tezy wystarczy przytoczyć jej interpretację kompozycji "(I Can't Get No) Satisfaction" The Rolling Stones.

Innym utworem, z którym obchodzono się niezwykle boleśnie jest "Poison" z repertuaru Alica Cooper'a. Wśród katów tej kompozycji należy wymienić przede wszystkim niemiecki zespół Groove Coverage, który bez oporów solidny rockowy utwór przerobił na tandetną piosenkę. Średnio udaną próbę udźwignięcia tego utworu podjęła również Tarja Turunen.

Na stałe miejsce w rankingach najgorszych coverów zasłużyło wykonanie
"You Shook Me All Night Long" z repertuaru zespołu AC/DC, jakie popełniły Celine Dion i Anastacia podczas koncertu w Las Vegas. Redakcja magazynu "Total Gitar" uznała tą wersję za "świętokradztwo", a czytelnicy tego magazynu w 2008 roku uznali to wykonanie za najgorszy cover w historii.

Prawdziwym talent od nieudanych coverów wykazuje Avril Lavigne, która może się poszczycić własną wersją "Chop Suey!" z repertuaru System Of A Down czy wykonanym przed obliczem samej Metalliki utworem  "Fuel". W przypadku tego ostatniego muzycy oszczędzili wokalistkę, powstrzymując się od śmiechów niemal do końca wykonania.

Włos się jeży na głowie na dźwięk metallik'owego "The Unforgiven" w wykonaniu
Stefanie Heinzmann, która śpiewa jakby nie miała pojęcia jakie kwestie porusza ta kompozycja. Czy tak wykonuje się utwór mówiący o egzystencjalnych problemach i życiowym wypaleniu?

To tylko kilka przypadków pokazujących, że są utwory których nie powinno się coverować. Przykłady można mnożyć, choćby świadomie tu pominięte cudacznie aranżowane wykonania uczestników show muzycznych spod znaku Idola, czy X-faktor.

Współczesne wersje dawnych klasyków to najczęściej zwykłe odgrzewanie starych hitów. Często są pomysłem narzuconym przez wytwórnie bądź specjalistów od marketingu. Pół biedy gdy okazuje się, że nowa wersja jest nudna i brak jej polotu. Prawdziwa tragedia ma miejsce gdy słuchacz ma pewność, że w takiej wersji oryginał nigdy nie stałby się klasykiem i nigdy by nie przeszedł do historii muzyki.

(c) onlygoodmusic
14:43, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Niemal wszyscy solidaryzujemy się z ofiarami trzęsienia ziemi oraz niszczycielskiego tsunami jakie dotknęło Japonię. Ogromne zniszczenia, ranni, zabici i zaginieni - to robi ogromne wrażenie. Niektórzy jednak w tej wielkiej tragedii widzą okoliczność sprzyjającą autopromocji,  czy też marketingowe szanse poprawy wizerunku. Czym kierował się w swoim postępowaniu niejaki Curtis James Jackson III zwany 50 Centem? Jedynie głupotą. Przy pomocy Twittera tak "na bieżąco" relacjonował wydarzenia z Japonii:

"Gdy fala uderzy o 8 rano wtedy razem z chłopakami spróbujemy szalonego surfingu. Japończycy też powinni tego spróbować!"

"Ludzie, to bardzo poważna sprawa. Musiałem ewakuować wszystkie moje »laski« z Los Angeles, Hawajów i Japonii. Musiałem to zrobić. Lol!".

"Człowieku, przecież zrobili o tym film "2012", to był dopiero strzał w dziesiątkę"*

Kim musi być człowiek, który z taką pogardą odnosi się do ludzkiej tragedii? Kimś kto ma za nic cierpienie i ból dziesiątków osób, wśród których niewątpliwie byli jego fani. Jest to szczególnie przykre, gdyż mówimy o muzyku, który jest autorytetem dla wielu młodych ludzi. Żyjemy w świecie w którym bardzo trudno o prawdziwe autorytety. Ciężko pogodzić się z faktem, że tę lukę wypełniają muzyczni idole pokroju 50 Centa podsuwani przez media, głównie po to, by zwiększyć sprzedaż płyt.

Nie przemawia do mnie tłumaczenie 50 Centa, że "robi sobie tylko żarty" i pisze to taki sposób bo lubi szokować. Nie przemawia do mnie wywołana falą krytyki skrucha i darowany milion dolarów dla poszkodowanych. Ten człowiek jest emocjonalnie ślepy. Gdyby był zwykłym Kowalskim, którego opinie może poznać jedynie garstka ludzi mógłby żyć w swoim chorym świecie. Niestety słowa człowieka, który sprzedał miliony płyt są przyjmowane bezkrytycznie przez młodych fanów. Do czego to prowadzi? Szerzy się głupota i zobojętnienie - wszystko ozdobione pięknym złotym łańcuchem "wielkiego idola".

Każdy muzyk pretendujący do miana idola musi mieć świadomość odpowiedzialności za przekaz jaki niesie jego muzyka, ale i za to co mówi i czyni poza sceną. Bo pan Curtis James Jackson jest idolem nie tylko gdy ubiera swój złoty łańcuch i skacze po scenie. Wygłaszając opinie na pozamuzyczne tematy staje się wyrocznią dla wielu osób bezkrytycznie kopiujących jego styl bycia.
 
Elastyczność w przekazywaniu rzeczywistości, w zależności od tego, co w danej chwili jest użyteczne i popularne staje się chorobą naszych czasów. Kontrowersyjne wypowiedzi generują ruch na stronach i oglądalność programów. Coraz częściej sprawdza się zasada: "nieważne co mówią ważne, że mówią". Owszem, kontrowersyjność jest wpisana we współczesny sceniczny image artysty, jednak są pewne granice. Taką granicą jest jest choćby szacunek dla ofiar tragedii.

Nieodpowiedzialne zachowanie 50 Centa pogłębia negatywne, stereotypowe postrzeganie współczesnych muzyków jako pozbawionych inteligencji prostaków. Muzyka (nazwijmy ją "popularna") traci swoją wiarygodność i zostaje sprowadzona do miana rozrywki, bez wartości poznawczej, dydaktycznej czy estetycznej.

Na szczęście przypadek 50 Centa jest odosobniony. Wiele zespołów (m.in. Judas Priest, Kiss i Aerosmith) wystosowało swoje oświadczenia w zw. z trzęsieniem ziemi, w których solidaryzują się z ofiarami tragedii. Grupa Iron Maiden przekaże część dochodów ze sprzedaży koszulek w swoim oficjalnym sklepie internetowym na rzecz fundacji wspierającej ofiary kataklizmu. Natomiast Joe Satriani i  In Flames zachęcają do wpłat na rzecz poszkodowanych.

Pomoc ofiarom kataklizmu zaoferowały wielkie wytwórnie płytowe Sony Entertainment Music, EMI Music, Universal Music Group i Warner Music Group, które wraz ze swoimi artystami postanowiły wydać niezwykły album "Songs for Japan". Całkowity dochód ze sprzedaży krążka zasili konto Japońskiego Czerwonego Krzyża, który aktywnie wspiera walkę ze skutkami trzęsienia ziemi oraz tsunami. Jak nie trudno zgadnąć wśród wielkich artystów, którzy zrzekli się honorariów za wydany album brakuje 50 Centa.

(c) onlygoodmusic

* cytaty za onet.pl 

22:55, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2011
Niedzielne skoki na Letalnicy były ostatnimi oficjalnymi zawodami, w których wziął udział Adam Małysz. Nasz najbardziej utytułowany skoczek postanowił zakończyć karierę. Zrobił to w odpowiednim momencie, jak na mistrza przystało. W przeciwieństwie do śpiewającego słynne słowa: "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść...niepokonanym" Małysz odchodzi gdy jest na szczycie.

Dlaczego w miejscu poświęconym muzyce piszę o tym wydarzeniu? Z prostego powodu. Odejściu na zasłużoną sportową emeryturę tak znakomitej osoby towarzyszy wiele inicjatyw, także tych muzycznych, niestety...

Oto Grzegorz Skawiński, Patrycja Markowska, Katarzyna Wilk oraz Piotr Cugowski zapragnęli uczcić zakończenie kariery Małysza wspaniałym, wiekopomnym "dziełem". Tak powstała podpisywana jako 'Gwiazdy w hołdzie Adamowi Małyszowi' kompozycja "Skaczemy dla Ciebie".

Posluchaj

Już sam opis prezentowanego utworu wskazuje czemu ma służyć ta "spontaniczna" inicjatywa. Gwiazdy? Kto z wyżej wymienionych wykonawców jest gwiazdą? Pozbawiony muzycznej tożsamości i grający pod publikę Pan Skawiński? Dojrzewająca przy każdej płycie Pani Markowska? Mająca w dorobku jeden album Pani Wilk? Czy może pozostający w cieniu ojca Pan Cugowski? Kpiną jest przedstawianie takich osób jako gwiazdy w zestawieniu z człowiekiem, który w swojej dziedzinie osiągnął niemal wszystko. To Małysz jest tu Gwiazdą!

Słuchając tego naprawdę średniego utworu (muzycznie, bo w warstwa tekstowa jest tragiczna: "
dziś dla Ciebie skacze każdy z nas, dziękujemy Tobie za dziesięć lat...") ma się wrażenie, że powstał tyko i wyłącznie po to by lansować owe "gwiazdy".

To takie polskie, trzeba wykorzystać czyjś trud, ciężką pracę i grzać się w jego blasku - przy okazji wypromować się, dorobić się.

Panie Adamie prawdziwi kibice "skaczą dla Pana dziś", natomiast Panie Markowska i Wilk oraz towarzyszący im Panowie Skawiński oraz Cugowski robią co najwyżej skok na Pana kasę...

źródło: onlygoodmusic

22:21, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 stycznia 2011
W środę, 5 stycznia, Marilyn Manson obchodził swoje 42. urodziny. Z tej okazji po raz pierwszy w Polsce miał premierę biograficzny dokument o kontrowersyjnym muzyku.  Obraz ukazał się w ramach cyklu "Legendy Muzyki" (znany jest też pod tytułem "Marilyn Manson Wewnętrzne Sanktuarium").

Wiele osób uważa, że Manson lata świetności ma już za sobą. Jego sława przygasła, image spowszedniał, a płyty i koncerty nie wywołują już tylu emocji. Wokół jego osoby mniej kontrowersji, protestów czy pikiet. Tylko czasem, gdy zagubiony dzieciak z bronią pragnie zwrócić na siebie uwagę szkolnych kolegów, media wspominają osobę Mansona w kontekście masakry w Columbine High School z 1999 roku.

O samym muzyku najczęściej piszą kroniki towarzyskie i plotkarskie  portale: rozwód z Ditą von Tees, burzliwy związek z Evan Rachel Wood, kolejne większe i mniejsze romanse czy wreszcie batalia sądowa z Pogo, byłym kolegą z zespołu.

Mimo nie najlepszej passy ekscentryczny artysta nie poddaje się. Nadal ma rzeszę fanów na całym świecie (jego facebookowy profil lubi ponad milion osób). Planuje kolejną płytę, kolejne koncerty. Usłyszymy o nim jeszcze nie raz.

Poniżej prezentujemy linki do dokumentu zatytułowanego "Marilyn Manson Wewnętrzne Sanktuarium", prezentowanego niegdyś na Planete.  Film zawiera archiwalne materiały filmowe, w tym obszerne urywki koncertów. Wypowiadają się w nim dziennikarze, promotorzy oraz zaciekli krytycy twórczości muzyka. Głos zabrał również sam Manson, który prezentuje swoje poglądy na wiele tematów.

Zobacz:

Część 1
Część 2

22:16, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 grudnia 2010
Muzyka od zawsze budzi sporo emocji. Nie zawsze są to emocje wywoływane przez dźwięki czy tekst. Często największym źródłem emocji są zachowania samych muzyków, te na scenie jak i po za nią. Nie mam tu na myśli wyreżyserowanego pojawienia się piersi Janet Jackson  podczas finałowego meczu ligi futbolu amerykańskiego, lecz prawdziwe skandale.

Serwisy informacyjne obiegła wiadomość, o pośmiertnym  oczyszczeniu wokalisty The Doors z zarzutu publicznego obnażania się podczas koncertu w Miami w marcu 1969 roku. Morrison, który miał obnażyć się i symulować masturbację został za to skazany na 6 miesięcy więzienia. Jego prawnicy wnieśli wówczas apelację, lecz w trakcie jej rozpatrywania wokalista zmarł w Paryżu.

Morrison nie był jedynym muzykiem lubującym się w prowokacjach obyczajowych. Lista artystów obnażających się na scenie jest długa i składa się z przedstawicieli najróżniejszych gatunków.

Znakiem rozpoznawczym Iggiego Popa jest obnażony, umięśniony tors. Pod koniec lat 60 wokalista był wielokrotnie aresztowany za publiczne obnażanie się podczas występów z grupą Stooges. Zdarzało mu się podgrzewać atmosferę koncertów aktami samookaleczenia kawałkami szkła. Przykład z legendarnego kolegi wziął  Faiz Tahir - popularny malezyjski piosenkarz, który podczas transmitowanego przez publiczną telewizję koncertu w 2008 roku zszokował publiczność... zdejmując koszulkę i pasek - na nagim  torsie piosenkarza namalowana była czerwona litera S. Tym samym złamał surowe państwowe wytyczne nakazujące, by artyści występujący publicznie byli kompletnie ubrani - od szyi do kolan.

Swoistym rytuałem
Angusa Younga z grupy AC/DC jest stripteas w trakcie wykonywania utworu "The Jack". Muzyk z czasem wprowadził niewielkie poprawki w swoim show, zostawiając widowni niedopowiedzenie w postaci bokserek.
 
Sceniczny ekshibicjonizm to nie tylko domena muzyków rockowych. Dla przykładu, do dziś krążą legendy o zachowaniach rapera Acona. Publiczne obnażanie się i symulowany seks były stałym elementem jego występów. Wielkim skandalem zakończył się koncert w Trynidadzie. Wokalista urządził na scenie konkurs tańca, do którego zaprosił trzy dziewczyny z widowni. W bardzo wyrafinowany sposób wskazał zwyciężczynie - symulując z nią stosunek. Zdarzenie zostało nagrane i trafiło do internetu. Pech Acona polegał na tym, że zwyciężczynią konkursu była 15 - letnia
Danah Alleyne, córka jednego z trynidadzkich ministrów. Ta wpadka kosztowała rapera wiele nieprzyjemności oraz utratę sponsora. Akon nagrał piosenkę, w której przeprosił za całe zajście.

Prawdziwym weteranem scenicznego obnażania się jest Marilyn Manson. Artysta, który szokuje wyglądem i zachowaniem często zrzucał z siebie ubranie. Już pierwsza trasa koncertowa z Nine Inch Nails w 1994 roku obfitowała w skandale, a koncert na Florydzie zakończył się aresztowaniem wokalisty za obnażanie się na scenie. Wiele kontrowersji na całym świecie wywołały koncerty w ramach trasy "Guns, God And Government Tour". Manson został aresztowany po koncercie w Rzymie (5.02.2001) - włoskie służby porządkowe doszły do wniosku, że strój wokalisty jest zbyt skąpy i muzyk pokazuje zbyt dużo, szczególnie, gdy staje tyłem do publiczności.

Wielką entuzjastką zrzucania z siebie ubrań na scenie jest Beth Ditto - wokalistka grupy The Gossip. Gdy dziennikarze zapytali ją dlaczego rozbieranie jest częstym elementem jej show korpulentna wokalistka tłumaczyła, że z reguły jest jej na scenie po prostu... gorąco.

Muzycy grupy Red Hot Chili Peppers lubili ubarwiać swoje występy oryginalnymi przebraniami. Grywali koncerty nago, zakrywając
długimi skarpetami jedynie swoje newralgiczne części ciała.

Deficyt skarpet dotknął natomiast Nicka Olivieri (ex. Queens of the Stone Age) i Billego Joe Armstronga
(Green Day). Obaj zagrali kiedyś koncerty "uzbrojeni" jedynie w gitary. 

Oskarżenia o publiczne obnażanie się nie uniknął sam James Hetfield z grupy Metallica. Słynny muzyk został aresztowany 7 kwietnia 1994 roku, na podstawie skargi Gabby Frankenstine. Młoda kobieta zadzwoniła na policję, gdyż widziała Hetfielda w 
parku Vina Del Mar jak wyciągał swojego penisa. Cała sprawa okazała się nieistotnym incydentem, ponieważ podobno James po prostu oddawał mocz w miejscu publicznym.

Znacznie skromniej prezentują się sceniczne 'dokonania' naszych rodzimych gwiazd estrady. Za prekursora prowokacyjnych zachowań na polskich scenach uznaje się Jana Borysewicza, którego udziałem był niesławny
incydent wrocławski. Pijany  muzyk Lady Pank podczas koncertu z okazji Dnia Dziecka (1 czerwca 1986), używając wulgarnych słów zrobił on na oczach publiczności striptiz.

Szeroko komentowany był incydent z udziałem Krzysztofa Skiby, który podczas koncertu w katowickim Spodku (1999 rok) pokazał pośladki publiczności, wśród której zasiadał ówczesny premier Jerzy Buzek. Artysta ponoć chciał w ten sposób wyrazić swój stosunek do rzeczywistości.

Opisane sytuacje mą oburzać lub śmieszyć. Jednak warto zastanowić się czy  każde takie zachowanie ma ukryty sens. Czy każdy tego typu skandal można  uznać za artystyczną prowokację? Gdzie leży granica między  dobitną manifestacją własnych poglądów, a zwykłymi (często pijackimi) ekscesami?

Skandal nieobcy jest muzykom, aktorom, czy nawet politykom. Coraz rzadziej okazuje się spontanicznym wybrykiem czy artystyczną prowokacją, częściej wywoływany jest z rozmysłem aby wzbudzać większe zainteresowanie i aplauz. Skandalem buduje się rozgłos, skandalem promuje się nowe gwiazdki oraz przypomina o istnieniu tych nieco zapomnianych. W dobrym tonie jest, by premierze nowego albumu towarzyszył "drobny" incydent.

Prawa współczesnego show businessu są bardzo brutalne. Liczy się sukces, liczony wynikiem ekonomicznym. Na drugim planie stawia się jakość muzyki, koncertu, przedstawienia czy filmu. W natłoku premier płytowych, komercyjnych programów typu "Mam Talent" czy "Idol" każdy chce mieć swoje pięć minut i stosuje wszelkie możliwe chwyty, by zapaść na dłużej w pamięć społeczeństwa. Dlatego jesteśmy świadkami tej dziwnej licytacji na skandale, seks kasety i kolejne romanse.

Musimy zdawać sobie sprawę, że my (słuchacze, publiczność) sami nie jesteśmy tu bez winy. Dzisiejsze społeczeństwo lubuje się w pikantnych szczegółach z życia swoich idoli. Uwielbia debatować nad skandalicznymi zachowaniami, stąd taka popularność plotkarskich portali i czasopism.

Kolejny współwinny to media, dzięki którym wszelkie wybryki gwiazd trafiają do społeczeństwa. Skandalizująca gwiazda to świetny produkt, którym przyciąga się widza czy czytelnika.

Demonstrowanie golizny ze sceny jest chwytem starym i tanim. Niestety skutecznym i jest na niego duże zapotrzebowanie. Skandalizujący artysta zyskuje rozgłos i sławę, informujące o incydencie media mają  pieniądze słuchaczy (czytelników), a końcowy odbiorca może śledzić losy ulubionej  gwiazdy, stając  się uczestnikiem jej życia.

źródło: onlygoodmusic

23:41, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 grudnia 2008
Poszukując w Internecie cytatów związanych z muzyką natrafiłem na stronę www.okiem.pl/cnota/rock.htm. Pierwsze, co ujrzałem to stwierdzenie: „60 % nastolatków zażywających narkotyki w Polsce to fani haevy metalu”, oczywiście bez podania konkretnego źródła takich danych. Niestety to nie jedyne „ciekawostki”.

Prawdziwy problem to jednak nie twórcy ale sama zasada muzyki rockowej wg. której teksty, muzyka, atmosfera - wszystko musi łamać kanon piękna, delikatności, czułości i prawdy. Wreszcie dla katolika niebagatelne jest częste poświęcanie tej muzyki złemu duchowi i próba dokonywania za jej pomocą inicjacji okultystycznych.”- czyżby to motto przyświecało Twórcom strony?

Poszczególne rozdziały strony kryją w sobie z nieśmiertelne tłumaczenia tytułów utworów, nazw zespołów i tradycyjnie powyrywane z kontekstu fragmenty tekstów. Dział „Tragiczne wydarzenia” naświetla nam historie samobójstw, morderstw, aktów wandalizmu, które miały miejsce na koncertach rockowych. (np.: „Koncert Rollingstonsow w Menchesterze - zemdlało 100 dziewcząt w tym dwie policjantki” - dramat prawda?). Dział „Moralność rockowa” podaje bulwersujące fakty tj.: „Lider zespołu Pidżama Porno każe nazywać się Grabarz”; „Fani Shirley Manson (Garbage - śmiecie) - zawsze wiedzą jakiego koloru bieliznę ona nosi, gdyż na koncertach jej mini jest mniejsze od majtek.

Jakie inne ciekawostki kryje w sobie strona? Dowiedziałem się, że The Beatles są prekursorami nurtu „rocka satanistycznego”, że Elton John - stwierdził, że nigdy nie skomponował żadnej piosenki, która by nie była napisana w języku czarnej magii np. "Za drogą z żółtej cegły", jest tradycyjnie lista zespołów satanistycznych (m.in. The Doors, Mettalica [pisownia za okiem.pl], Sting, Pink Floyd,  Kiss, Queen itd.) i pokaźny dział o oddziaływaniu duchowym (m.in. Czy metal to muzyka szatana?, Przykłady tekstów, wypowiedzi).

Wiem już, dlaczego w ogóle nagrywane są albumy i tworzona muzyka: „Muzyka ma wywołać uzależnienie psychiczne, wiadomo wówczas, że sprzedając płytę nabywca wróci po pewnym czasie kupić następną. Wprowadza się więc efekty oddziałujące pośrednio i bezpośrednio na organizm, np. poprzez wprowadzenie rytmów wpływających na "system nagrody" w mózgu, podnoszący poziom noradrenaliny, endorfin, zaspokajający system holinergiczny
[pisownia za okiem.pl].”

Ciemna Strona Rocka skupia w sobie ogromny ładunek negatywnej energii skierowanej do wszystkich, którzy tworzą i konsumują szeroko pojętą muzykę rockową. Nie sposób negować zjawisk negatywnych związanych ogólnie z muzyką (np. narkomania, czy satanizm), choć sama muzyka nie jest tu winna to raczej osoby ją tworzące (słuchające), o tyle sama strona zawiera garść absurdów, uogólnień, zwyczajnych kłamstw i niedomówień.

Dla wszystkich, w których choć trochę zagotowało się po zapoznaniu z treściami, które ukryte są jako „Encyklopedia Zjawisk XXI wieku” i chcieliby wrazić swoje zdanie na temat strony zapraszam do polemiki z twórcami.

cytaty za www.okiem.pl
21:06, brokenhope , Artykuły
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 czerwca 2008
"Until It Sleeps" to  wyjątkowy utwór w repertuarze grupy Metallica.  To kolejna bardzo osobista kompozycja Jamesa Hetfielda, zobrazowana zjawiskowym teledyskiem. Utwór pochodzi z znienawidzonego przez wielu fanów albumu "Load" z roku 1996 i jak każda 'ballada' nagrana przez zespół znalazł się na czwartej pozycji na krążku. Jako singiel ukazał się 20 (świat) i 21 (USA) maja 1996 roku i już 6 sierpnia pokrył się złotem (ponad 500,000 sprzedanych kopii), zostając przy okazji piątym pod względem sprzedaży hitem grupy.
 
Kompozycja wyszła spod rąk Jamesa Hetfielda i Larsa Ulricha, podczas jam session zespołu powstało najpierw instrumentalne demo "Fell On Black Days" ("Nadeszły Czarne Dni"), w skrócie "F.O.B.D", które stanowiło podwalinę poźniejszego utworu. Ostatecznie "Until It Sleeps" to utwór utrzymany w wolnym tempie, trwający 4 minuty i 30 sekund.
 
Warstwa tekstowa jest autorstwa Jamesa Hetfieldaopowiada o chorobie i śmierci jego ojca Virgila, który zmarł na  raka (podobnie jak matka). To kolejny utwór, będący wyrzutem wobec Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki, do którego należeli rodzice Jamesa (organizacja nakazuje swoim wyznawcom unikania medycyny, wyznawcy wierzą w uzdrawiającą moc Boga i pozostają bierni wobec chorób).  James,  w utworze kieruje swój gniew do Boga, uważa Go za winnego, że pozwolił umrzeć jego rodzicom w świadomości, że nie są godni spotkania z Nim, bo ich wiara była zbyt słaba. W rzeczywistości ów gniew skierowany jest w kierunku Christian Science, Hetfield uważa, że gdyby nie ta organizacja jego rodzice żyliby do dziś.
 
Utwór "Until It Sleeps" zagrano na żywo po raz pierwszy w 1996 roku podczas Mtv Video Music Awards. Był  podstawą set listy podczas "Poor Touring Me '96 - '97" oraz uwieczniono go na albumie "S&M". Od tego czasu  Metallica rzadko gra go na koncertach.
 

W dniach 6-7 maja 1996 w Los Angeles, pod czujnym okiem reżysera Samuela Bayera powstał teledysk do utworu. Clip jest zainspirowany obrazami Hieronima Bosha: potwór zjadajacy ludzi zaczerpnięty jest z obrazu "Ogród Ziemskich Rozkoszy", motyw Adama i Ewy pochodzi z tryptyku "Haywain" natomiast motyw Chrystusa z "Eco Homo". Wielu fanów zauważyło uderzające podobieństwo ubiczowanego Chrystusa do byłego basisty zespołu, tragicznie zmarłego Cliffa Burtona. Teledysk miał swoją premierę w Mtv 23 maja 1996 roku, w tym samym roku został również uznany za najlepszy teledysk w kategorii rock, na gali MTV Video Music Award.
 
 
Najbardziej znanym coverem "Until It Sleeps" jest wersja zespołu zespołu Apocalyptica z 2000 roku. Istnieje również spora liczba remixów (m.in Herman Melville Mix).
 
źródło: onlygoodmusic
materiały: wikipedia, encycmet.com,
onlygoodmusic
lyrics&tłumaczenie: darklyrics.com, metallica.mocny.com
 
23:35, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 kwietnia 2008
"Nothing Else Matters" grupy Metallica to bez wątpienia utwór legenda. To najbardziej rozpoznawalny song z repertuaru zespołu, najbardziej znana 'ballada', której charakterystyczny początek jest często pierwszym krokiem nauki początkujących gitarzystów.

Autorem słów utworu jest James Hetfield. James napisał go z myślą o ówczesnej dziewczynie. Jednak jak sam przyznaje, znajomość okazała sie krótkotrwała i właściwie jej nie pamięta. Dlatego obecnie utwór jest dedykowany wszystkim fanom zespołu. Ciekawostką jest fakt, iż rozpoznawalny początek utworu powstał podczas telefonicznej rozmowy Hetfielda ze wspomnianą już sympatią, gdy James miał wolną tylko jedną rękę.

"Nothing Else Matters" to typowa ballada miłosna, opowiada o trudach rozstania muzyków ze swoimi bliskimi podczas tras koncertowych. James traktuje piosenkę bardzo osobiście, min. dlatego, że słowa: "So close no matter how far. couldn't be much more from the heart, forever trusting who we are, and nothing else matters" (pierwsze 4 wersy utworu) są ostatnimi, jakie wypowiedział przed śmiercią jego dziadek. Hetfield nie planował włączać piosenki do repertuaru zespołu, dopiero gdy przypadkiem usłyszał ją Lars Ulrich, ujrzała światło dzienne.

Utwór jest wyjątkowy także pod innym względem. Solo w nim wykonuje Hetfield, podczas gdy zdecydowaną większość solówek w utworach zespołu gra Kirk Hammett.


Piosenka była wydana dwukrotnie jako singel: po raz pierwszy jako 3 singiel z "Czarnego Albumu" 25 lutego 1992 oraz w 1999 roku jako 1 singiel promujący album "S&M". (Była to tzw. wersja "Nothing Else Matters '99" nagrana z orkiestrą symfoniczną z San Francisco pod batutą Michaela Kamena).


Teledysk do utworu wyreżyserował
Adam Dublin. Premiera telewizyjna miała miejsce 26 lutego 1992 na antenie stacji MTV. Clip jest połączeniem urywków z filmu 'A Year and a Half in the Life of Metallica' z fragmentami nagrań studyjnych, migawkami z przerw w sesjach.


"Nothing Else Matters" jest bardzo popularnym utworem wśród innych wykonawców. Najbardziej znane covery utworu wyszły spod rąk grup takich jak: Apocalyptica, Anathema (Daniel Cavanagh), Gregorian, Die Krupps czy Staind.

źródło: onlygoodmusic
materiały: wikipedia, encycmet.com

lyrics&tłumaczenie: darklyrics.com, metallica.mocny.com
00:36, brokenhope , Artykuły
Link Dodaj komentarz »