Oficjalny blog strony onlygoodmusic.pl. Najświeższe wiadomości ze świata muzyki. Premiery albumów, recenzje, wywiady, terminy koncertów, teledyski. Konsumujemy muzykę...
środa, 26 października 2011

Jesteśmy z Wami od 2006 roku. W listopadzie "stuknie" nam 6 lat. To dobry czas na przemyślenia i przewartościowanie wielu spraw. Szykujemy zmiany, dość drastyczne jednak służące rozwojowi serwisu.

Wkrótce poznacie szczegóły. Bądźcie czujni.

15:06, brokenhope , Info
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 października 2011

Biłgorajska grupa Kali-Gula powraca z nowym materiałem. Najnowszy krążek nosi tytuł "Minotaur" i zawiera trzy premierowe kompozycje. Czy kolejne wydawnictwo sygnowane przez ten zespół jest godne uwagi? Sprawdźmy.

 

  1.  Bezsenny  
  2.  Mroczny Pasażer           
  3.  Minotaur

   Kali-Gula, A.D.2011

 

 

 Od jakiegoś czasu obserwuję poczynania tego zespołu.  Mam kilka prywatnych przemyśleń dotyczących samej formacji jak i ich muzyki. Swoje rozważania rozpocznę od smutnej refleksji. Nie potrafię zrozumieć wysypu negatywnych i złośliwych opinii na temat tej grupy. Wystarczy spojrzeć choćby pod naszą prezentacją grupy. Internetowa anonimowość ułatwia zadanie zakompleksionym marudom. Konstruktywna krytyka jest ważna dla każdego twórcy, dlatego jeśli ktoś ma uwagi co do muzyki tego czy innego zespołu powinien posługiwać się argumentami. Każdemu twórcy należy się szacunek.

Kolejną sprawą która poruszę przy okazji tej recenzji jest charakter zespołu. Kali-Gula to grupa wciąż poszukująca. Przejawem tego była choćby zawartość poprzedniej ep-ki "Crucial Point", gdzie zespół zaprezentował pewną stylistyczną metamorfozę (zamiana skrzypiec na klawisze). Pamiętam moje pozytywne zaskoczenie które wywołał post metalowy "No Way". Dlatego z nieskrywaną ciekawością sięgnąłem po nowe wydawnictwo.

Opisując zawartość nowego albumu nie sposób odnosić się do poprzednich dokonań zespołu. Zacznę od wokalu. Głos Yoanny jest wizytówką tej formacji. Jest mocny i pełen charyzmy. Niestety po przesłuchaniu nowych kompozycji przeżyłem małe rozczarowanie. Mam wrażenie, że wokalistka nie wykorzystała drzemiącego w niej potencjału. Wciąż jest moc, nadal jest feeling, ale czegoś mi brakuje. Choćby pierwszy z brzegu "Bezsenny" zaśpiewny jest na pół gwizdka. Linie wokalne są często nazbyt ugrzecznione i o zgrozo we fragmentach nazbyt popowe. Na szczęście opisane zjawisko nie jest regułą i możemy usłyszeć naprawdę świetne partie wokalne (np. w utworze "Minotaur").

Pozytywne wrażenie zrobili na mnie instrumentaliści. Słychać, że Panowie pracują nad swoim warsztatem. Muzyka na tym krążku okraszona jest spora ilością ciekawych zagrań i sprawia wrażenie bardziej złożonej i urozmaiconej niż dotychczas. Mogą podobać się masywne riffy, solówki i aranżacyjne rozwiązania. Jest bardzo melodyjnie, chwilami aż za słodko. Na szczęście w chwilach melodyjnego przesytu zawsze pojawia się akcent równoważący choćby w postaci agresywniejszego wokalu, czy też mocniejszego riffu. W muzyce grupy Kali - Gula pojawiła się pewna doza subtelności. Utwory rozpoczynają się nastrojowo, możemy usłyszeć instrumentalne plamy i gitarowe wariacje.   

Ten mini album potrafi zjednać pewnymi szczegółami. W utworze "Bezsenny" jest kilka bujających momentów. W rozkręcającym się powoli "Mrocznym Pasażerze" ujął mnie agresywny finisz, który inteligentnie kontrastuje ze spokojnym początkiem. Natomiast tytułowy "Minotaur" kusi subtelnym początkiem, zachwyca mocną linią wokalną i kanonadą gitar.

Przyznaję bez bicia, nieco odświeżona stylistyka Kali-Guli przypadła mi do gustu. Bezsprzecznie zespół nabiera doświadczenia i myślę, że nadszedł czas na pełny album. Czego zespołowi i sobie gorąco życzę.

(c) onlygoodmusic

13:55, brokenhope , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 października 2011

W czasie, gdy część naszego społeczeństwa pod okiem Nergasia poszukuje najlepszego głosu Polski, mi przyszło się zmierzyć z bardziej ambitnym zadaniem. Wieczorną porą, patrząc w gwiazdy zgłębiłem dźwięki wydawnictwa  "Voices of the Cosmos".

 

 1. Start (Mercury-Atlas 7)
 2. PSR 0950+08 (Close Encounter With An Alien Ghost)
 3. The Astrophysics (1952-1960)      
 4. PSR 0833-45 (Vela Pulsar)        
 5. Pulse 5, 6, 7 And 8 (Jupiter, Saturn, Uranus And Neptune)      
 6. PSR 0950+08 (X-Ray Emission)

 
 Beast Of Prey, A.D. 2011

Musze uprzedzić na wstępie, że  "Voices of the Cosmos" nie powinno się traktować wyłącznie w kategorii muzycznej. Stosownie do tematyki, jest to album ponadwymiarowy, który łączy w sobie sferę muzyczną z edukacyjną i poznawczą. Bez wątpienia jest to wydawnictwo bardzo unikatowe ze względu na poruszaną tematykę, ale przede wszystkim na zastosowane środki. Kompozytorzy (Wojciech Zięba - Electric Uranus i Rafał Iwański- X-naVI:et) wpletli w utwory autentyczne sygnały z Kosmosu, zarejestrowane przez urządzenia radioteleskopowe i pomiarowe. Wykorzystano również archiwalne nagrania pochodzące z misji kosmicznych (rozmowy astronautów, odgłosy startu rakiet itp.). Odgłosy kosmicznej otchłani subtelnie łączą się z bogato zastosowanymi elementami akustycznymi i elektronicznymi. 

Nie będę rozpatrywał technicznej (fizycznej) sfery zagadnienia dźwięku w kosmosie. Nadmienię tylko, że wbrew powszechnej opinii dźwięk może przemieszczać się w przestrzeni kosmicznej, ponieważ owa przestrzeń nie jest doskonałą próżnią. W rzeczywistości nie możemy usłyszeć kosmosu, możemy za to rejestrować fale elektromagnetyczne, które można przetworzyć na obraz oraz dźwięk.

Dźwięki pozaziemskiego pochodzenia stały się podwaliną utworów. Dzięki temu od początku przygody z tym albumem towarzyszyło mi przeświadczenie autentyczności tej muzyki. Cieszę się, że zagadnienie kosmicznych dźwięków nie ma nic wspólnego z plastikową estetyką rodem z filmów science fiction. Naturalny, choć pozaziemski charakter tej muzyki ma istotny wpływ na jej odbiór i co najważniejsze niezwykle intryguje.

Kosmos to obce człowiekowi terytorium i taki obraz kreśli ta płyta. Począwszy od pierwszej kompozycji "Start (Mercury-Atlas 7)" zatapiamy się w zimną i nieznaną przestrzeń. Uczucie niepewności i przytłoczenia potęgują wibrujące drony i trzaski. Obawa przed nieodgadnionym oraz ekscytacja mieszają się ze sobą i ma to odniesienie w warstwie dźwiękowej.

Tematyka kosmosu nierozerwalnie łączy się z dywagacjami na temat pozaziemskich cywilizacji. To zagadnienie nieznacznie porusza utwór "PSR 0950+08 (Close Encounter With An Alien Ghost)". Dalekie echa nieziemskich (to adekwatne słowo) krzyków i pisków przerażają. Czy to podróżujące z kosmicznego bezkresu ostrzeżenie, czy może wołanie o pomoc? Odpychającą i odhumanizowaną atmosferę tej kompozycji budują nieprzystępne wysokie częstotliwości.

Przytłaczająca, pulsująca przestrzeń w "The Astrophysics (1952-1960)" przypomina nam o tym, że kosmos to nie bajkowy, pełen przygód świat. Musimy mieć świadomość, że postęp technologiczny, czy zmiana ludzkiej mentalności nie usuną pewnych barier. Człowiek poza Ziemią zawsze będzie czuł się obco.

Miałem spory zgryz z kompozycją "PSR 0833-45 (Vela Pulsar)". To zmyślnie poukładany kawałek, który ma w sobie elementy godne nielichego dreszczowca. Intensywność kompozycji rośnie powoli, a wraz z nią wzrasta napięcie. Rozedrgane sekwencje dźwięków przywodzą na myśl uderzeniową falę wiatru (słonecznego?). W kulminacyjnym momencie wysokie częstotliwości chłoszczą nasz zmysł słuchu bezlitośnie.

"Pulse 5, 6, 7 And 8 (Jupiter, Saturn, Uranus And Neptune)" cechuje dość stabilna rytmika. Porządek dźwiękowej przestrzeń zakłócają jednostajne uderzenia. Poszczególne elementy tła układają się w nietypową melodię. Tak, nie zwodzą Was oczy - w melodię. Ten utwór daje szerokie pole muzycznym analitykom. Zwłaszcza za pomocą słuchawek możemy tu wychwycić szereg niuansów.

Na Ziemię sprowadza nas niesamowity utwór "PSR 0950+08 (X-Ray Emission)". Bogate tło brzmi dostojnie, przejmująco i hipnotyzująco. Dobrze wyważone dźwięki idealnie ilustrują kres kosmicznej podróży.

Kosmos od wieków fascynuje. Zaawansowane badania i loty pozwoliły lepiej poznać to miejsce. Jednak większość zagadek wszechświata pozostaje nadal nieodgadnionych. Wydawnictwo "Voices of the Cosmos" to jasno sprecyzowana wizja. Od początku wiemy z czym mamy do czynienia. Kosmiczna tematyka oraz wykorzystanie pozaziemskich dźwięków intryguje i przyciąga. Sama konwencja nie zaskakuje, nie odkrywa nowych muzycznych światów. Odnajdujemy tu zarówno intuicyjne jak i czysto matematyczne podejście do przewodniej koncepcji albumu. W każdym przypadku ten swoisty mariaż gwiezdnych odgłosów z dark ambientową estetyką wypada niezwykle korzystnie. Tego albumu bardzo dobrze się słucha. Dociekliwych słuchaczy zachwyci mnogość wątków pobocznych (niezwykle bogate tło utworów).

Polecam nie tylko domorosłym astronomom, to znakomita ścieżka dźwięków do oglądania gwieździstego nieba.

(c) onlygoodmusic

22:15, brokenhope , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 października 2011

Już w tym tygodniu wystąpi w Polsce legenda rocka alternatywnego i psychodelicznego - The Legendary Pink Dots. Ten brytyjsko-holenderski band z ponad 30-letnim stażem cieszy się w naszym kraju statusem gwiazdy, a znaczny wpływ na popularyzacje ich muzyki miał Tomasz Beksiński. Zespół wystąpił w naszym kraju już kilkadziesiąt razy, w tym roku będzie można ich zobaczyć w Gdyni (20.10), Lublinie (21.10) i Warszawie (23.10)

Szczegóły koncertu w Warszawie:

niedziela 23 października
Warszawa, klub Progresja, ul. Kaliskiego 15a
The Legendary Pink Dots [Wielka Brytania-Holandia]
otwarcie bram: 18.00, koncert: 19.00
wstęp: 45 PLN przedsprzedaż, 55 PLN w dniu koncertu

bilety dostępne w sieci Eventim oraz w klubie

O zespole:

The Legendary Pink Dots (LPD) – brytyjsko-holenderski zespół rockowy z kręgu rocka alternatywnego i psychodelicznego istniejący od 1980. W Polsce zwany Kropki lub Kropy.

Grupa powstała w sierpniu 1980 roku w Ilford. Pierwszy występ LPD, za który zespół zainkasował pieniądze odbył się we wschodnim Londynie już w październiku 1980. Po wielu zawirowaniach związanych ze zmianami w składzie wydali w roku 1982 pierwszą oficjalną płytę "Brighter Now". Wczesne albumy zawierały muzykę opartą na brzmieniach elektronicznych, nawiązującą do nurtów industrial i new wave. Począwszy od "The Lovers" zespół skierował się w kierunku brzmienia psychodelii przełomu lat 60. i 70.

Od początku podstawę sześcioosobowego składu zespołu stanowili: charyzmatyczny wokalista, kompozytor i autor tekstów, Edward Ka-Spel, oraz klawiszowiec Phil Knight (The Silverman). W 1984 zespół przeniósł się do Amsterdamu i podpisał kontrakt z niezależną firmą Play It Again Sam.

W kolejnych latach LPD nagrał swoje najpopularniejsze płyty: "The Golden Age", "Crushed Velvet Apocalypse" i "The Maria Dimension". Specjalnością zespołu stały się długie przestrzenne improwizacje, bogate aranżacje oraz ‘kosmiczne’ ballady (najbardziej znana: "Belladonna"). W 1992 roku, po nagraniu "The Maria Dimension", u Boba Pistoora wykryto nieuleczalny nowotwór. Po jego śmierci gitarzystą zespołu został Martijn De Kleer.

Kropki od początku lat 90. cieszy się w Polsce statusem zespołu kultowego. Do popularyzacji ich muzyki przyczyniły się radiowe audycje Tomasza Beksińskiego, który (głównie w radiowej Trójce) prezentował kolejne płyty oraz interpretacje i własne tłumaczenia tekstów. Środkowy fragment utworu "Neon Mariners" z płyty "Any Day Now" otwierał nocne audycje Beksińskiego. Po jego śmierci ukazały się polskie edycje płyt The Legendary Pink Dots, zadedykowane przez zespół dziennikarzowi. Płytom towarzyszyły nowe okładki autorstwa Zdzisława Beksińskiego oraz tłumaczenia wszystkich tekstów.

The Legendary Pink Dots zagrali w Polsce kilkadziesiąt koncertów. Ich dorobek fonograficzny zamyka wydany w ubiegłym roku krążek "Seconds Late For The Brighton Line".

13:33, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »

Po tym jak na początku 2010 roku Ulver wystąpił po raz pierwszy w Polsce i wzbudził zachwyt publiczności, ikona awangardy i post-metalu coraz chętniej przyjeżdża na koncerty do naszego kraju. Tym razem zespół, który aktualnie promuje nowy album "Wars Of The Roses" wystąpi 17 grudnia w katowickim MegaClubie.

Przed nimi zaprezentuje się wcześniej anonsowany Virus. Jako jedyny polski zespół wystąpi powracająca po latach zawieszenia katowicka grupa Strommoussheld. Zmianie uległy ceny biletów, do końca października będą kosztować 85 złotych, później 95 złotych, natomiast w dniu koncertu 110 złotych.

Ulver to norweski zespół muzyczny założony w Oslo w 1993 roku. Muzycznie początkowo oscylujący wokół black metalu połączonego z norweską muzyką folkową później wyewoluował w kierunku nowoczesnej muzyki elektronicznej. Wydawcą zespołu jest Jester Records - wytwórnia należąca do Kristoffera Rygg'a - lidera zespołu.

Virus to awangardowy zespół metalowy z Norwegii zalożony w 2000 roku prez Czrala i Esso jako kontynuacja Ved Buens Ende. Ma na koncie trzy płyty długogrające, z których ostatnio genialna 'The Agent That Shapes The Desert" została na początku tego roku przez Duplicate Records i zbiera świetne recenzje.

StrommoussHeld to polski zespół grający połączenie symfonicznej odmiany black metalu z industrial metalem, muzyką elektroniczną oraz elementami dark wave'u. Grupa obecnie nagrywa nową płytę "No Direction Home".

Szczegóły koncertu:

ULVER
VIRUS
STROMMOUSSHELD

17.12.2011
KATOWICE | MEGACLUB
WEJŚCIE: 19:00
BILETY:
85zł - do 31.10
95zł - do 16.12
110zł - w dniu koncertu
dostępne w sieci TicketPro.pl!

źródło: fantommedia.pl

13:25, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »

Zapraszamy na trzecią edycję Przeglądu Muzyki Elektronicznej "62-800", która odbędzie się w Kaliszu w dniach 21-22.10.2011 r. 

Plan imprezy:


2 1-10-2011 MDK godz. 18.00 - 22.00

zagrają:

ACCOMPLICE AFFAIR
HAILO
BALTAZAR KOBERA
FF
FRED BEATSTONE

wstęp wolny

Podczas pierwszego dnia przeglądu będą do zdobycia całkowicie za free egzemplarze nowej płyty ACCOMPLICE AFFAIR "Cienie" oraz szereg tytułów muzycznej prasy alternatywnej.

22-10-2011 Pod Muzami godz. 20.00 - 03.00

zagrają:

CRITICAL ERROR
SPDP
TTK
DISORDERED
RBRIDGE

+
after party by neogenn

wstęp 15 pln

źródło: Accomplice Affair

13:20, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2011

Najnowszy klip Synapsis jawi się jako forma bardzo luźna.

Zobacz

14:02, brokenhope , Teledyski
Link Dodaj komentarz »

Już w listopadzie światło dzienne ujrzy pierwsza oficjalna płyta łódzkiego The Washing Machine. Wydawnictwo zatytułowane "Into The Sun" ukaże nakładem Agencji Fonograficznej Polskiego Radia. Choć to oficjalny debiut, The Washing Machine ma już na koncie duże sukcesy

- Długo kazaliśmy czekać na naszą płytę – mówi Krzysztof Drewniak, basista w zespole. –  Jednak "Into The Sun" to raczej podsumowanie, niż debiut. Mamy na koncie koncerty na niemal wszystkich największych i całej masie mniejszych festiwali w Polsce, w ubiegłym roku jako jedyny zespół z naszego kraju zaproszono nas na cykl koncertów w Anglii organizowanych przez tamtejsze wytwórnie oraz media. Zebraliśmy świetne recenzje, zaś niedługo po powrocie do kraju nagraliśmy muzykę od niemego filmu "Gabinet doktora Caligari" – dodaje.

Na "Into The Sun" znajdzie się 13 rockowych utworów – mocnych, drapieżnych i psychodelicznych, ale jak zapowiadają muzycy, przy tym nie pozbawionych melodii, świeżości i przebojowości. Pod koniec października rozpocznie się pierwsze część trasy koncertowej promującej krążek. Obejmie w sumie 11 miast:

27.10.11 - Lizard King - Łódź (Soundedit Festival)
28.10.11 - CKiS - Sępólno Krajeńskie
29.10.11 - Karczma Rzymska - Darłowo
30.10.11 - MDK - Wągrowiec
06.11.11 - "Cinema Żaczek" - Kraków (film)
17.11.11 - "Sen Pszczoły" - Warszawa
18.11.11 - "Stereo Krogs" - Łódź
20.11.11 - "Mjazzga" - Elbląg
27.11.11 - "Roxy FM - Przesłuchanie" - Warszawa
10.12.11 - "Spirala" - Piotrków Trybunalski
11.12.11 - "Pod Minogą" – Poznań

The Washing Machine istnieje od 2007 roku. Niedługo od momentu powstania zostaje ogłoszony przez czasopismo "Pulp" odkryciem roku. Zespół na swoim koncie ma występy na takich festiwalach, jak Jarocin Festiwal, Pepsi Vena Festival, Maj Music Festiwal, szereg koncertów klubowych i suportów, m.in. przed The Subways, Glasvegas czy Ulterior, pojawiał się również w audycjach radiowych (m.in. "Offensywa" Radiowa Trójka, Roxy Fm). W roku 2010 na zaproszenie brytyjskiej agencji koncertowej "Jar Music Group" jako jedyny polski zespół, The Washing Machine wziął udział w koncertach organizowanych przez brytyjskie wytwórnie muzyczne. W ramach trasy "UK Promo Tour 2010" zespół wystąpił w Londynie oraz Liverpoolu, gdzie został przedstawiony osobom odpowiedzialnym za sukcesy takich gwiazd, jak: Madonna, Kings Of Leon, Arctic Monkeys, Kaiser Chiefs.

źródło: Iron Media

13:27, brokenhope , News
Link Dodaj komentarz »

Agencja Live-Art dodała ostatni punkt do tegorocznego grafiku koncertowego legend thrash metalu w naszym kraju. 25 listopada jedyny koncert w Polsce po 22 latach zagra szwajcarska kultowa kapela z kręgu technicznego thrash metalu - Coroner! Genialni Szwajcarzy zaprezentują pełny set koncertowy, inaczej niż w przypadku ich występów festiwalowych. Skład koncertu uzupełnią trzy polskie zespoły. Bilety można nabyć w cenie 85 złotych do 24 października, 95 złotych do 24 listopada oraz 110 złotych w dniu koncertu. Dostępne jest także karnet na trzy thrashowe koncerty w katowickim Mega Clubie: Hiraxa i Assassina, Havoka i Coronera. Będzie on kosztował 110 złotych i jest ściśle limitowany.
 
Coroner został założony w 1983 roku jako kwintet przez Pete'a Attingera na wokalu, Olivera Amberga i Tommy'ego Rittera na gitarach, Phila Puzctai na basie i Marky'ego Edelmanna na perkusji. Dwa lata później z zespołu wykruszyli się wszyscy, oprócz Marky'ego. Chcąc kontynuować istnienie Coroner, zaprosił do współpracy gitarzystę Tommy'ego Vetterli, razem z którym należał do ekipy technicznej Celtic Frost na trasie "Tragic Serenades". W 1986 roku Szwajcarzy zarejestrowali swoje pierwsze demo, pt. "Death Cult" z Tomem G. Warriorem za mikrofonem. Kiedy do składu dołączył basista Ron Broder, objął również stanowisko wokalisty. Od tego momentu Coroner funkcjonował już jako trio. W 1987 roku ukazał się debiutancki, studyjny krążek thrasherów, pt. "R.I.P.". Drugi album, "Punishment for Decadence", ujrzał światło dzienne w roku 1988 roku. 16 kwietnia 1989 roku miał miejsce jedyny jak dotąd koncert Coroner w Polsce - kapela wystąpiła w katowickim "Spodku" w ramach festiwalu "Metalmania" obok takich wykonawców, jak Protector, Turbo, Alastor, Gomor czy Arakain. Szwajcarzy wydali jeszcze trzy płyty studyjne: "No More Color", "Mental Vortex" i "Grin" oraz składankę zatytułowaną po prostu "Coroner", zanim w 1996 roku zakończyli działalność. Od czasu reaktywacji grupa zagrała szereg koncertów, między innymi na tegorocznej edycji francuskiego festiwalu "Hellfest". Do Polski grupa powróci po 22 latach. Jedyny występ odbył się na Metalmanii w '89 roku.

Szczegóły koncertu:

CORONER
+3 supports act

25.11.2011
Katowice / Megaclub
wejście: 19:00

bilety:
85 PLN - do 24.10
95 PLN - do 24.11
110 PLN - w dniu koncertu

karnet na koncerty: 6.11 Hirax & Assassin, 25.11 Coroner, 15.12 Havok - 110 PLN

źródło: fantommedia.pl

13:01, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 października 2011

Grupa Paradise Lost pracuje nad nowym albumem. Jak zdradził perkusista formacji Adrian Erlandsson. Muzycy kompletują materiał na nowe wydawnictwo i planują wejść do studia w listopadzie tego roku. 

źródło: blabbermouth.com

14:40, brokenhope , News
Link Dodaj komentarz »

"To coś zupełnie innego. To po prostu Lulu. Nie jest to ani Metallica, ani Lou Reed. To projekt, który nam przedstawiono i z którym chcieliśmy się zmierzyć. Niektórzy fani boją się, że to nowa płyta Metalliki, ale tak nie jest. Owszem, jest tam trochę mocnych riffów, ale ja niezbyt wiele śpiewam. Na pierwszym planie jest Lou i jego słowa. Wiem, że niektórym trudno to będzie zrozumieć, ale nie chcemy się ograniczać jako artyści. I zapewniam, nie robimy tego, tylko po to, by namieszać ludziom w głowach. Jak się komuś nie spodoba, niech po prostu poczeka na następny album, gdzie w pełni skupimy się na byciu Metalliką."/James Hetfield, Metallica/

źródło: onet.pl

14:20, brokenhope , Cytaty
Link Dodaj komentarz »

Z okazji 20-tej rocznicy wydania płyty "Achtung Baby" grupy U2 magazyn "Q" wyda specjalne wydawnictwo z interpretacjami utworów z tego znanego albumu. Swoje wersje zaprezentują m.in. Nine Inch Nails i Depeche Mode.

Trent Reznor wziął na warsztat utwór "Zoo Station", zaś Depeche Mode przedstawi swoją wizję kompozycji "So Cruel". Album ukaże się wraz z październikowym numerem magazynu "Q".

źródło: onet.pl

14:16, brokenhope , News
Link Dodaj komentarz »

Od dzisiaj dostępny jest już nowy, październikowy numer miesięcznika Electric Nights.
 
Zbliżamy się do Electric Nights Festival dlatego muzycy związani z tym wydarzeniem zajmują specjalne miejsce w październikowym numerze. Mamy specjalnie dla Was ekskluzywne rozmowy z Brodką, Legendary Pink Dots, Hatifnats, Fonovel i Wires Under Tension. Ale nie zapominamy o istnieniu świata poza nami. Nowy numer to też wywiady z czarnym koniem Off Festivalu, czyli  Awesome Tapes From Africa, wschodzącą gwiazdą elektroniki Darrenem J Cunninghamem znanym jako Actress, czy niedługo debiutującymi piosenkowym albumem The Washing Machine. Poza tym przedstawiamy nową supergrupę Micka Jaggera o nazwie SuperHeavy, należąca do Flying Lotusa wytwórnię Brainfeeder, jak i czeskich symfonicznych rockersów z The Plastic People of the Universe. Do tego oczywiście recenzje nowych wydawnictw i relacje z najciekawszych koncertów. Muzykę w tym miesiącu dostarcza wschodząca gwiazda rodzimego electro-punka - PCTV. Zapraszamy do czytania i słuchania!
 
Electric Nights jest już dostępny na stronie www.electricnights.pl w dziale "MAGAZYN" (tam również numery archiwalne). Od poprzedniego numeru zmieniony został system płatności na 'płać-ile-chcesz' (łącznie z opcją darmowego pobierania).
Zapraszamy też na Facebookowy profil.
 
W ubiegłym tygodniu ruszyła sprzedaż biletów na festiwal Electric Nights:
Karnet dwudniowy (miejsca siedzące) - 80 PLN
Karnet dwudniowy (miejsca stojące) - 70 PLN
Karnet jednodniowy (miejsca stojace) - 40 PLN
Karnety do nabycia w serwisie TICKETPRO oraz w sieciach np Emipk, Media Markt

Przypomnijmy, że Electric Nights Festival, odbędzie się w dniach 21 i 22 października w Lublinie. Oprócz takich gwiazd jak Brodka, Riverside czy The Legandary Pink Dots na Electric Nights Festival 2011 zobaczymy indiepopowy Bye Bye Bicycle ze Szwecji, pochodzący z Hamburga Museum, nowofalowy i elektroniczny Noblesse Oblige z Londynu, amerykanów z Wires Under Tension i krajowe Hatifnats oraz Fonovel.

źródło:fantommedia.pl

13:13, brokenhope , Extra
Link Dodaj komentarz »

Krakowski zespół Serpentia, który w pierwszej połowie minionej dekady wydał dwie bardzo dobrze przyjęte płyty dla Metal Mind Productions powraca z nowym materiałem. Album zatytułowany "The Day In The Year Of Candles" będzie pierwszym wydawnictwem Serpentii od 2004 roku, kiedy na rynek trafił "Nails Enigma".

Od końca czerwca w studiu Gorycki & Sznyterman trwają prace nad trzecim albumem krakowskiej formacji. Nad nagraniami czuwa Jarek Baran który współpracował już z zespołem przy okazji debiutu "Dark Fields Of Pain". Praca w studio dokumentowana jest na bieżąco - raport można już zobaczyć na oficjalnym kanale zespołu w serwisie Youtube.

Okładkę płyty zaprojektował Michał Karcz. Zespół, tak jak na poprzednich wydawnictwach, przygotował koncept album. Tym razem historia rozpoczynają się w Niebie. Po tajemniczym zniknięciu Boga, archanioł Gabriel ogłasza niebo republiką co rozpocznie nieoczekiwaną wojnę w niebie, na ziemi i w otchłaniach piekła. Historia o spisku, zdradzie, poszukiwaniu własnej tożsamości to tylko parę wątków z albumu: "The Day In The Year Of Candles". Więcej szczegółów wkrótce!

Zobacz:

Strona zespołu
Profil Facebook
Kanał Youtube

źródło: fantommedia.pl

13:09, brokenhope , News
Link Dodaj komentarz »

17 października 2011 to międzynarodowa data premiery trzeciego krążka Lunatic Soul, projektu, za którym stoi wokalista i muzyk zespołu Riverside – Mariusz Duda. Trzeci krążek zatytułowany "Impressions" jest instrumentalnym dopełnieniem czarno-białego dyptyku wydanego w latach 2008-2010 i ukazuje się dzięki brytyjskiej wytwórni Kscope, znanej z wydawnictw takich zespołów jak Porcupine Tree, Anathema czy Ulver. Szatą graficzną zajął się współpracujący między innymi  z Opeth i Riverside Travis Smith. "Impressions" ukazuje się zarówno w wersji kompaktowej jak i winylowej.
 
W związku z premierą przygotowana została specjalna strona internetowa, na której można znaleźć więcej szczegółów odnośnie nowego albumu, posłuchać jego fragmentów oraz zamówić poszczególne wydania.  Strona dostępna jest pod adresem http://www.kscopemusic.com/lunaticsoul/
 
"Impressions" podsumowuje pewną stylistyczną podróż wykreowaną na wszystkich trzech albumach Lunatic Soul i zamyka pierwszy muzyczny rozdział w karierze zespołu.
 
Dystrybucją na terenie polski zajmuje się firma Mystic Production. Płytę w naszym kraju będzie można nabyć we wszystkich dobrych sklepach muzycznych, oraz między innymi na stronach empik.com, mystic.pl czy rockserwis.pl.

źródło: fantommedia.pl

13:05, brokenhope , News
Link Dodaj komentarz »

Fundacja Wspólnota Gdańska oraz Zoharum Collektiv zapraszają na 14 edycję cyklu "ARTeNATIVE". Podczas najbliższej edycji  będzie można obejrzeć prace Ewy Bińczyk – z cyklu "Wnętrza", zobaczyć występ elektroakustyczny Rafała Iwańskiego aka X-NAVI:ET oraz video projekcje Jacka Zielińskiego.

EWA BIŃCZYK – "Wnętrza" - wernisaż wystawy malarstwa
RAFAŁ IWAŃSKI aka X-NAVI:ET - koncert elektroakustyczny
JACEK ZIELIŃSKI - video

Sobota, 29.10.2011
Galeria E66
Gdańsk, ul. Elbląska 66
Start: 19:00
Wstęp wolny

O autorach:

Ewa Bińczyk


Pochodzi ze Szczecinka. Jest absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 2009 roku rozpoczęła studia doktoranckie z zakresu sztuk plastycznych na UMK. Dyplom uzyskała w pracowni grafiki prof. Bogumiły Pręgowskiej. Zajmuje się przede wszystkim grafiką warsztatową (akwaforta, akwatinta, suchoryt, odprysk), rysunkiem i malarstwem.

Brała udział w licznych wystawach w kraju i za granicą

Podczas wernisażu artystka zaprezentuje swój najnowszy cykl malarski zatytułowany "Wnętrza". Obrazy mają formę ekspresyjno - symbolicznych kolaży, które powstały na drodze introspekcji - psychologicznego wglądania do wnętrza. Ta ukryta, intymna przestrzeń snów, przemyśleń i fantazji otwiera - zarówno przed twórcą jak i odbiorcą - zaskakujące rozwiązania na polu interpretacji.

Rafał Iwański

Artysta dźwięku, perkusjonista, twórca muzyki akustycznej i elektroakustycznej, współzałożyciel i muzyk grupy HATI. Jako X-NAVI:ET i z HATI zagrał niezliczoną ilość koncertów w Europie i USA, brał udział w nagraniu szeregu płyt, współpracował koncertowo i studyjnie z wieloma znakomitymi muzykami jak m.in. Z'EV, Jeff Gburek, John Zorn, Joke Lanz/SUDDEN INFANT, Sławomir Ciesielski (ex Republika), Peter Votava/PURE, Marek Styczyński (ex Atman, Karpaty Magiczne). Najnowsze wydawnictwo sygnowane jako X-NAVI:ET to zawierająca premierowy materiał studyjny płyta winylowa "Soundtracks for the Dying Moments" wydana przez label Instant Classic oraz w wersji cyfrowej przez Alrealon Musique.
www.myspace.com/xnaviet
http://instantlabel.wordpress.com/artists/

Jacek Zieliński

Z wykształcenia jest plastykiem-grafikiem. Tworzy przede wszystkim w technikach: suchej igły, suchorytu, miedziorytu, kolografii, monotypii i kolażu. Można właściwie powiedzieć, że tworzone przez niego prace, posiadają cechy charakterystyczne zarówno dla grafiki, jak i malarstwa. Artysta zajmuje się również fotografią i video-artem - głównie krótkometrażowym filmem strukturalnym. Stosując różnego rodzaju filtry umieszczane przed obiektywem, wykorzystując przede wszystkim techniki analogowe, kreuje oniryczne, płynne wizerunki ludzkich postaci, przestrzeni i przedmiotów.
www.myspace.com/jacekzielinski

źródło: zoharum.com

12:59, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »

Już 21 października rozpoczynają się koncerty CETI w ramach trasy promocyjnej najnowszego albumu "Ghost Of The Universe Behind The Black Curtain", święcącego tryumfy czternastego już w historii grupy wydawnictwa, okrzykniętego jedną z najlepszych płyt ostatnich lat. Zespół Grzegorza Kupczyka z nowym materiałem prezentuje niezwykłą formę na światowym poziomie utrzymaną w klimacie produkcji na miarę Ozzy'ego Osbourne'a, Black Sabbath czy Ronniego Jamesa Dio. To przykład rasowego i klasycznego hardrockowego grania z najwyższej półki. To nie tylko powrót do korzeni i do tak obecnie pożądanego przez fanów brzmienia oraz powrót do najlepszych źródeł ale to przede wszystkim podróż do własnej oryginalnej idei i warstwy brzmieniowej CETI w całkowicie nowym i oryginalnym spojrzeniu na gatunek, wyrastającym z najnowszych światowych trendów.

Koncert w Progresji 21 października będzie premierowym wydarzeniem trasy Ghost From The Past World 2011 oraz powrotem do cyklu CETI Party, wspierającego młode polskie zespoły z gatunku hard rocka i metalu. Do udziału w imprezie Grzegorz Kupczyk zaprosił kilka dobrze ro(c)kujących grup: Night Mistress, Hateera, Black&White, Scream Maker oraz Black Sun.

UWAGA! Bilety zakupione w przedsprzedaży będą podlegać wymianie (przy wejściu na koncert) na najnowszą płytę CETI "Ghost Of The Universe Behind The Black Curtain". Oferta ważna do wyczerpania nakładu (decyduje data zakupu lub rezerwacji biletu).

21/10/2011

CETI Party Volume 2: Ghost From The Past World 2011 - CETI / Scream Maker/ Night Mistress / Hateera / Black&White/ Black Sun

Warszawa, Progresja
ul. Kaliskiego 15a
otwarcie bram 18:00, start 19:00
bilety w cenie 27 zł przedsprzedaż / 35 zł w dniu koncertu dostępne w sieci Eventim oraz w klubie

Pozostałe koncerty trasy Ghost From The Past World 2011:

22.10.2011 Zamość - Zamojskie Kazamaty (+NEURONIA)
23.10.2011 Lublin – Graffiti (+NIGHT MISTRESS, SCREAM MAKER, HATEERA, WICKED SIDE)
29.10.2011 Olsztyn – Andergrant (+HATEERA, WICKED SIDE, BLACK SUN, AFTER SHOCK)
04.11.2011 Rzeszów - Pod Palmą (+STOS, SCREAM MAKER, HATEERA)
05.11.2011 Sanok -  Klub Kino (+STOS)

źródło: fantommedia.pl

12:47, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 października 2011

Pochodząca z USA grupa Midwynter porusza się w klimacie pogańskiego folkloru, głównie nordyckich legend. Swoje opowieści snuje na kanwie zróżnicowanego black metalu. Wydany w tym roku "Four Seasons of Frost/ Into the Well of Wyrd" to kompilacja dwóch dotychczasowych wydawnictw formacji. 

 

 1. Four Season of Frost          
 2. Battleborne          
 3. Dying Before the Elders          
 4. Homage   
    

 5. Into the Well of Wyrd          
 6. Heathen Counquest on Christian Soil          
 7. Funeral Dirge for the Chosen Fallen 

    Black Death Productions/ Heerwegen Tod, A.D. 2011

 

 

 

Na początku trochę się wzbraniałem przed szufladkowaniem tego wydawnictwa. To nie do końca black metal. Mamy tu raczej do czynienia z jego natchnioną formą, która dodatkowo jak za dawnych, dobrych lat poprzeplatana jest elementami folkowymi i ambientowymi. Efekt jest taki, że muzyka prócz agresji ma w sobie "chore" piękno. Midwynter postawił na różnorodność. Prócz ekspresyjnych fragmentów możemy usłyszeć nastrojowe momenty budowane przez delikatne orchiestracje i ambientowe pasaże w tle.  Elementy klawiszowe najczęściej harmonizują z głównym wątkiem kompozycji. 

Za sprawą wspomnianych dodatków ta muzyka niekiedy traci na swojej brutalności, jednak zyskuje coś równie ważnego dla tej estetyki - klimat. Bo czymże byłoby takie granie bez nastrojowej zadumy i zmian tempa? Monotonnym i jednostajnym ekstremalnym aktem, który ginąłby w powietrzu niczym pojedynczy krzyk.

Wszystkie urozmaicające tę muzykę elementy zaczynamy wyłapywać z czasem. Być może to kwestia produkcji, która jak na moje ucho zbyt wygładza brzmienie. Zmusza nas w ten sposób do intensywniejszego wsłuchiwania się zwłaszcza w tło kompozycji. To wrażenie z czasem ustępuje i możemy w pełni cieszyć się wszystkimi wyłapanymi niuansami.

To uporządkowana muzyka. Za sprawą zestawienia chronologicznych wydawnictw uwidacznia się aranżacyjny postęp. Muzycy Midwynter nie są może wirtuozami swoich instrumentów, jednak słychać, że pracują nad sobą, a ich rozwój objawia się czymś więcej niż długością kompozycji. 

Moją uwagę zwróciły stosunkowo melodyjne riffy. Na szczęście nie jest to owa współczesna melodyjność rodem z metalcorowej konwencji, która niczym wirus infekuje metalowe granie. Każdy utwór jest pełen niezliczonych i co ważne niewymuszonych zmian tempa i rytmu. Nie przekonała mnie do siebie jedynie perkusja, jednak jej brzmienie nie przeszkadza w odbiorze muzyki.

Niestety Midwynter nie ustrzegł się "klasycznych" błędów. W najdłuższych kompozycjach obrana wstępnie koncepcja blaknie, a czasem ginie. Wszelkiej maści ozdobniki, które wyłapałem z tła mogą przyprawić o ból zębów. Dźwięki otoczenia zbyt wyraźnie zdradzają swoje sztuczne pochodzenie.

Niszczycielskie piękno tego wydawnictwa przyszło mi odkrywać powoli. Nie jest to wina hermetycznego gustu czy mojej muzycznej ignorancji. To przez charakter tej produkcji - to co najlepsze w tej muzyce bywa ukryte głęboko. Spójrzmy choćby na pierwszy w kolejności "Four Seasons of Frost". Jakże mylący może być  gitarowy wstęp pełen rzewnej i nostalgicznej nuty. Z kolei w "Battleborne" mamy do czynienia z zadziorną gitarą, która wtapia się w atmosferyczne klawisze. Zwróćcie uwagę na świetne akustyczne przełamanie w "Dying Before the Elders". Jest melodyjnie i przestrzennie. Epicka atmosferę dodatkowo potęgują chóralne śpiewy. Robi wrażenie instrumentalny "Homage". Ten utwór brzmi dostojnie i bardzo patetycznie. 

Od "Into the Well of Wyrd" poznajemy dojrzalsze oblicze zespołu. Cały czas słychać, że mamy do czynienia z tym samym zespołem. Jednak muzyka jest bardziej poukładana i krystalizuje się coś, co od biedy można już nazwać stylem zespołu. Ważną rolę odgrywają tu subtelności. Przede wszystkim zwolnienia i akustyczne fragmenty oraz dość umiejetne żonglowanie wokalem, Utwór ma podniosłą i pełną patosu atmosferę przy jednoczesnej lekkości, a nawet skoczności. Nic nie jest grane na siłę. W "Heathen Counquest on Christian Soil" z pewnością spodoba się praca gitar. Zespół udowadnia, że czarną sztukę nie musi charakteryzować plumkanie trzeszczącej gitary. Może nie ma tu wielkiego rozmachu i wirtuozerskich popisów, ale partie gitar brzmią solidnie. Są agresywne i brzmią klarownie. "Funeral Dirge for the Chosen Fallen" od początku do końca zaskakuje. Najpierw łagodna i harmonijna melodia na wstępie, która ma w sobie coś ponurego i nostalgicznego. Dalej warto zawiesić ucho na znakomitym zwolnieniu, gdzie w tle delikatnej gitary usłyszymy chóralne śpiewy. Kolejny smaczek to ambientowy pasaż z dźwiękami burzy.

"Four Seasons of Frost/ Into the Well of Wyrd" to łącznie ponad 74 minuty muzyki. Może nie odkrywczej, może nieco wtórnej, ale solidnej. Co ważne, nie jest to bezmyślne powielanie ogranych w koło schematów. Zespół dodaje coś od siebie, choć jak dla mnie wciąż zbyt mało. 

(c) onlygoodmusic

23:35, brokenhope , Recenzje
Link Dodaj komentarz »

Wytwórnia Rage In Eden wyłapuje prawdziwe perełki. Co album, to niespodzianka. Tym razem znów mi się poszczęściło - trafiłem na płytę  "Fragments of Dust" francuskiego projektu Liyr

 
   1. L'ame Enchainée
   2. De Profundis
   3. Call Of The Ancient Souls
   4. Fragments Of Dust    
   5. Landscape Of Ice And Fire
   6. Le Serment
   7. Arcane Of Death
   8. Fall Of The Eagle  
   9. Despair
   10. Repentance

    Rage In Eden, A.D. 2010

 

Po pierwszym przesłuchaniu tego albumu zacząłem zastanawiać się jak odbiorą tą muzykę inni. Wiadomo, że każdy z nas szuka w dźwiękach czegoś innego. Mamy różne doświadczenia, przyzwyczajenia i upodobania. Pewnikiem jest natomiast, że zastrzyk energii potrzebny jest nam wszystkim. Taki właśnie jest ten album, zawiera potężny ładunek energii. 

Ta muzyka porwała mnie bogactwem aranżacji oraz siłą i głębią zawartej w niej ekspresji. Wrażenie robi wyczuwalna potęga brzmienia oraz industrialne naleciałości. Znajdziemy tu proste, marszowe melodie, recytacje oraz mnóstwo dzwięków tła. Owszem, czasem bywa nazbyt patetycznie, ciężko i hałaśliwie, ale tak naprawdę podskórnie oczekiwałem właśnie tego!

Co ciekawe, to muzyczne bogactwo nie stało się celem samym w sobie. Wielowątkowość aranżacji jest wyrafinowana i daleka od przypadkowości.  Wszystkie zastosowane środki służą podkreśleniu nastrojów, budują dramaturgię, a niekiedy i grozę.

Właściwie każdy utwór kryje w sobie coś niesamowitego. "L'ame Enchainée" zwraca uwagę złowrogą aurą i wojskowymi rytmami. Industrialne elementy oraz umiejętnie dobrane wokalizy (te główne jak i te występujące w tle) pogłębiają duszną atmosferę.

"De Profundis" ma w sobie coś z dyktatorskiego przemówienia. Te dźwięki nie znoszą jakiegokolwiek sprzeciwu. Są dumne i pełne siły. Pozostajemy oniemiali i bezradni wobec ich ataków.

"Call Of The Ancient Souls" przypadł mi do gustu od pierwszych sekund, głównie za sprawą niesamowitego klimatu. Z jednej strony niemal wiecowa atmosfera z okrzykami i marszowymi rytmami, z drugiej kobiece głosy, sporadycznie występujące dźwięki fortepianu i monologowe wstawki. Brzmi to niezwykle widowiskowo.

Tytułowy "Fragments Of Dust" to jedna z najlepszych kompozycji na tym albumie. Podziwiam jej dynamikę oraz filmowy charakter. To monumentalny, pełny patosu utwór wywołujący u słuchacza stan euforii. Czysto industrialne dźwięki przyjaźnie łączą się z militarnym klimatem i orkiestrową potęgą brzmienia.

Atmosferę utworu "Landscape Of Ice And Fire" dobrze oddaje jego tytuł. Chłodny, przeszywający na wskroś klimat rodem z horroru miesza się tu z iście piekielnym tłem pełnym gwałtownych krzyków i urywków rozmów. Na pierwszy plan wysuwa się wybijająca marszowe rytmy perkusja, która nie tylko sprawia, że utwór brzmi bardziej podniośle, ona przykuwa uwagę i nadaje tej kompozycji specyficznego uroku.

 "Le Serment" to utwór pełen niepokoju. Od pierwszych dźwięków zatapiamy się w ciężki, apokaliptyczny klimat ubrany w depresyjne marszowe rytmy i fenomenalną melodię w tle.

Bardzo klasycznie rozpoczyna się "Arcane Of Death". Panuje tu porządek, równowaga, i przejrzystość. Do neoklasycznego ideału brakuje jedynie emocjonalnej powściągliwości - na szczęście!

Filmowy charakter "Fall Of The Eagle" przenosi nas ponownie w militarne klimaty. Tajemnicze szepty i ciężkie industrialne odgłosy. Wszystko to brzmi jak muzyka towarzysząca przemarszom wojsk. Powiem szczerze nie potrafię sobie wyobrazić potęgi armii, której marszowy rytm wybijałby ten utwór.

Zaciekawił mnie ilustracyjny potencjał utworu "Despair". Dzięki stałemu rytmowi, skrawkom rozmów oraz bardzo bogatemu tłu emanuje tu groźnie brzmiąca aura.

Album wieńczy posępna kompozycja "Repentance". Ten utwór jest niczym końcowe fragmenty filmowego dramatu. Milkną echa finalnej sceny, a widz (w tym przypadku słuchacz) pozostaje oniemiały do samego końca filmu bez happy endu.

Założeniem Liyr było ukazanie współczesnego człowieka, otaczającego go świata w kontekście emocji. Rządzą nami często skrajne nastroje i uczucia. Patrząc pod tym kontem muzyka zawarta na "Fragments of Dust" nabiera jeszcze innego wyrazu. Przejawem emocji jest konkretne działanie, jedno odczucie jest początkiem kolejnego. Taka jest właśnie ta muzyka, każdy dźwięk wynika z kolejnego. Utwory dosłownie ociekają emocjami, a przez swój ilustratorski charakter porywają i pobudzają zmysły słuchacza.

(c) onlygoodmusic

00:28, brokenhope , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2011

Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie organizowanym przez projekt Accomplice Affair oraz serwis muzyczny OnlyGoodMusic.


Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na pytanie:

Kto gościnnie wystąpił na nowej płycie Accomplice Affair "Cienie"?

Prawidłowe odpowiedzi prosimy przesyłać na adres onlygoodmusic@o2.pl. Prosimy o wpisanie w tytule e-maila hasła 'Konkurs: Accomplice Affair' oraz o podanie w zawartości (prócz prawidłowej odpowiedzi) swojego nicka.

Spośród wszystkich osób, które nadeślą prawidłowe odpowiedzi wylosujemy 5 egzemplarzy albumu "Cienie".

Konkurs potrwa do 31 października.

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem niniejszego konkursu pod nazwą 'Konkurs: Accomplice Affair'  jest  serwis muzyczny OnlyGoodMusic (określony w dalszej części regulaminu jako "Organizator").
2. Konkurs przeprowadzony będzie na stronach serwisu internetowego OnlyGoodMusic pod adresem http://onlygoodmusic.blox.pl w okresie od 6 października do 31 października 2011 r. (do godziny 23:59).
3. Uczestnictwo w Konkursie następuje poprzez przesłanie drogą elektroniczną na adres onlygoodmusic@o2.pl prawidłowych odpowiedzi.
4. Zwycięzcy Konkursu zostaną wyłonieni w drodze losowania.
a) w losowaniu biorą udział tylko e-maile z prawidłowymi odpowiedziami.
b) w przypadku kilkakrotnego przesłania odpowiedzi z identycznego konto e-mail, ważna będzie tylko ostatnia odpowiedź.
c) pod jeden adres domowy może trafić tylko jedna nagroda.
5. W puli nagród znajduje się 5 sztuk albumu "Cienie" projektu Accomplice Affair. 
6. Organizator opublikuje na łamach OnlyGoodMusic prawidłowe odpowiedzi na pytania konkursowe oraz listę zwycięzców Konkursu do 5 listopada 2011 roku.
7. Aby otrzymać nagrody Zwycięzcy są zobowiązani przesłać za pomocą e-maila na adres onlygoodmusic@o2.pl swoje dane teleadresowe nie później niż 15 dni od daty opublikowania informacji o wygranej (zwycięzca zostanie również poinformowany drogą e-mailową), po przekroczeniu podanego terminu, nagroda przepada.
8. Po otrzymaniu wszystkich danych nagrody zostaną wysłane pocztą.
9. Nagrody nie podlegają zamianie na inne niż przewidziane w konkursie lub na ich równowartość pieniężną.
10. Uczestnicy Konkursu lub ich przedstawiciele ustawowi wyrażają zgodę na przetwarzanie danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 833) w celach prowadzenia Konkursu, wyłaniania zwycięzców i przyznawania nagród, wydawania, odbioru i rozliczania nagród.

(c) onlygoodmusic

12:30, brokenhope , Konkursy
Link Dodaj komentarz »

Kilka dni temu (4.10.) w opuszczonej fabryce pod Poznaniem Luxtorpeda kręciła nowy teledysk do utworu "Za wolność". Na planie zjawiło się ponad stu fanów chętnych do wzięcia udziału w klipie

- Zależało nam, żeby nie podkładać dźwięku z płyty, więc całość graliśmy na żywo – mówi Robert "Litza" Friedrich, lider Luxtorpedy. – Do koncertowej formuły nagrywania klipu zaprosiliśmy naszych fanów, głównie zrzeszonych wokół luxtorpedowego forum. Byliśmy zaskoczeni tak dużą frekwencją, na planie stawiło się ponad sto osób. Ludzie przyjechali nawet z Lublina, Gdyni czy Wrocławia.

"Za wolność" jest drugim, po "Autystycznym", utworem z debiutanckiej płyty "Luxtorpeda", do którego zrobiony zostanie teledysk. Utwór pojawi się również na specjalnej składance "Potrafimy Zwyciężać" poświęconej Powstaniu Wielkopolskiemu, której premiera już za miesiąc.

To dla nas ważny utwór – mówi Litza. – choć punktem wyjścia dla niego jest Powstanie Wielkopolskie, tak naprawdę składamy w nim hołd wszystkim męczennikom w walce o wolność na całym świecie – dodaje.

Tymczasem wczorajszym (5.10.), koncertem w legnickiej Spiżarni, Luxtorpeda rozpoczęła drugą część trasy koncertowej promującej debiut zespołu. Szczegóły trasy na oficjalnej stronie zespołu.

Przypominamy, że już na początku przyszłego roku Luxtorpeda planuje wydanie płyty z nowym materiałem. Prace nad albumem zatytułowanym "Robaki" rozpoczęły się w drugiej połowie lipca. Debiut zespołu, czyli płyta "Luxtorpeda", ujrzał światło dzienne w maju bieżącego roku.

Sprawdź:
www.luxtorpeda.net
www.myspace.com/luxtorpeda
www.facebook.com/LUXTORPEDA

źródło: Iron Media

11:45, brokenhope , News
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 października 2011

Pierwsza taka płyta wydana przez label Snowy Tension Pole. To dark ambient dokładnie taki, jaki rozbrzmiewa w tle krajobrazu ośnieżonych słupów napięcia.

 

 

 (Dark Ambient,  74 min)  2011
 Pro-CDR / Digibook / STP-006
 Edycja limitowana do 50 sztuk

 Cena: 25 PLN

 

 

 

 

 
Kiedy planowałem swoje samobójstwo, każda z pozoru martwa rzecz zdawała się mówić do mnie zachęcająco. Najmniejszy nawet paproch na dywanie, kazał mi skończyć ze swoim życiem. To nie jest tak, że chcieliśmy uciec, wydawało się nam że to jedyna możliwa droga do wyzwolenia. Najbardziej jednak chcieliśmy żyć, to paradoks. Chcieliśmy żyć, ale nie dało się normalnie egzystować. Licząc już nie minuty a godziny, właściwie odliczając, cały czas taka sama myśl, kim by nie był i co bym w swoim życiu nie zrobił. To nigdy nie było nasze życie, to znaczy moje. Dlatego rozwiązanie miało być tak drastyczne. Uwolnić siebie od siebie.


Wiele razy planowaliśmy swoje samobójstwo, dokładnie w każdym szczególe, i dokładnie ta ulga jaka wtedy przychodziła była czymś jak światło. Jedna my wtedy nie dostrzegaliśmy, tyle ile nam było potrzeba. I znowu, chcemy żyć ale wydaje się nam, że się już więcej nie da, że trzeba to ukrócić i to natychmiast. Nigdy nie było cicho, zawsze słyszeliśmy rozpaczliwy trans pustki, gdzieniegdzie pojawiały się tylko ludzkie wokale. Jestem pewien, że to były ludzkie, choć wtedy bliżej było nam do kontaktu ze demonami każdego rodzaju. Ten trans był coraz bardziej długi, pojawiały się potwornie raniące metalowe "pręty" tak systematycznie. Co jakiś czas brutalnie wyrywając nam swoją osobowość. Pozornie widać było koniec, według ich prawa: „jeśli ja to zacząłem, to ja to mogę "skończyć". Właśnie nie, dokładnie nie. Jeśli ten soundtrack do mojego samobójstwa przestał już rozbrzmiewać, to co to oznacza? Albo ja jestem martwy, albo ocalałem. Prawie osiemdziesiąt minut to za mało? Tu znajdziesz dokładny zapis zwłaszcza TWOJEJ WŁASNEJ HISTORII.

Album wydany nietypowo, w papierowym opakowaniu digibook, przypominającym książkę. Płyta procdr  zamocowana na kołku.

źródło: snowytensionpole.com

14:12, brokenhope , Premiery
Link Dodaj komentarz »

Lubicie black metal w polskim, klasycznym wydaniu? Taki z całym dobrodziejstwem inwentarza: prymitywny, nieprzyjemny i zły? Jeśli tak ta płyta powinna trafić w Wasze gusta. Pomorski Wilkołak udowadnia, że w niektórych sprawach czas stanął w miejscu, że to co pozornie powinno odpychać może mieć w sobie przyciągające uwagę pierwiastki. Jakie? O tym postaram się napisać w tej recenzji.

 

 1. Intro        
 2. Sekrety Księgi Umarłych        
 3. Twarz Śmierci        
 4. Mogiły Przeklętych        
 5. Grodziszcze Demonów        
 6. Upiorne Wiedźmy z Czarnego Lasu        
 7. Płonące Ślepia Bestii        
 8. Outro

 Black Death Productions, A.D. 2010

 

"Ponure Widma Nieumarłej Grozy" to album przepełniony jadem i radykalnym podejściem do muzyki. Oczywiście wszystko co usłyszymy na tej kasecie mieści się w klasycznych ramach wyznaczonych lata temu. Dla jednych taka muzyczna stagnacja będzie wadą, dla drugich głównym atutem. 

Jedyne co może poruszyć w black'u takiego muzycznego marudę jak ja to autentyzm. Nie mam na myśli scenicznego wizerunku, czy wyznawanej na potrzeby marketingu ideologii. Myślę raczej o pierwotnej sile, agresji i skrajnych emocjach, które powinny stać za taką muzyką. Są jeszcze elementy budowania klimatu i w tym temacie wymagam czegoś więcej niż wstawek z niskobudżetowych filmów grozy.

Jak to wszystko ma się do tego wydawnictwa? Krótko mówiąc - różnie. Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie. Odbiór tego dźwiękowego przesłania utrudnia brzmienie. Nie wymagam technicznych fajerwerków, jedynie dbalszej produkcji. Nie potrafię przejść na porządku dziennym choćby w kwestii perkusji. Jak wiem, że automat perkusyjny jest jak członek zespołu, nie mniej jednak jego prostota na tym albumie nieco kłóci się się moim pojęciem minimalizmu.

Z innymi elementami jest już nieco lepiej, zespół operuje zmiennym tempem, gitary łapią przester i potrafią zaskoczyć iście mglistą gęstością i intensywnością. Wokal skrzeczy tak jak skrzeczeć powinien.

Kompozycje oparte są na nieskomplikowanych aranżach, trochę to kłuje w uszy. Pojedyncze riffy stają się często głównym i jedynym motywem utworu. Częstokroć monotonną atmosferę ratuje zmiana tempa, czasem filmowa wstawka. Wspomniany mankament uwydatnia się zwłaszcza przy dłuższych kompozycjach. Oszczędne aranżacje lepiej pasują do krótszych i agresywniejszych form.

Co jeszcze zwróciło moją uwagę? Intro i outro. Nie są to jakieś wybitne twory - w atmosferę albumu wprowadza nasz żałobny marsz, natomiast całość wieńczy pełna opętańczych wrzasków filmowa sekwencja. Wiem, że to element konwencji, jednak odrobinę brak w tym spójności. Utwory "Sekrety Księgi Umarłych" oraz "Twarz Śmierci" łączy ideowy schemat. Wstawka filmowa, oszczędna sekcja utrzymana w średnich tempach oraz jednowymiarowy wokal.  Dopiero utwór "Mogiły Przeklętych" oferuje żywsze tempo i bardziej złożoną aranżację oraz ciekawostka - coś na kształt gitarowej solówki. Ta nowa wartość muzyczna rozwija się w kolejnej kompozycji "Grodziszcze Demonów". Wita nas ostrzejszy wokal i klarowniejsze dźwięki automatu perkusyjnego. Zwolnienia i przejścia dobrze wpływają na całość kompozycji. Z kolei "Upiorne Wiedźmy z Czarnego Lasu" zwraca naszą uwagę agresywnością. Mam wrażenie jakby zespół dopiero budził się i nabierał właściwego tempa. Z pewnością takie granie znajdzie większą akceptację odbiorców. Nieco zaskoczyła mnie posępna atmosfera w utworze "Płonące Ślepia Bestii". Zespół zwalnia, a generowane dźwięki nabierają pewnej ponurej dostojności.

Black metalowi muzycy postulują zmianę istniejącego od wieku porządku. Radykalny brak akceptacji współczesnego ładu społecznego, zwłaszcza barier niszczących indywidualizm objawiają w zniszczeniu i destrukcji.  Ich muzyka powinna być przesiąknięta pierwotną agresją, przepełniona nieokiełznaną energią. Poprzez swoje ekstremum ma zwracać uwagę na rzeczy ważne. Oczywiście, nie uciekniemy tu od antyspołecznego wydźwięku i wolnościowych (także w sferze religijnej) dążeń. Na tym albumie troszkę to się rozmywa. Biorę pod uwagę, że każdy muzyk operuje swoja twórczą wolnością. Jednak tu są tendencje przerostu formy nad treścią, elementy bezrefleksyjnej wtórności oraz ucieczka od autentyzmu o którym wspominałem wcześniej. 

(c) onlygoodmusic

10:33, brokenhope , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 października 2011

Nasze postrzeganie najbliższego otoczenia jest subiektywne. Tak naprawdę nie odzwierciedla tego, co dzieje się na zewnątrz nas. Kierujemy się jedynie własną reakcją. Codziennie mijamy wiele miejsc, postrzegamy je jednowymiarowo i przechodzimy nad nimi na porządku dziennym. Nie zastanawiamy się co mogą w sobie kryć. "Legendy Miejskie" są próbą rekonstrukcji najbliższego otoczenia za pomocą dźwięków. Maciej Banasik postanowił wydobyć z miejsc swojego rodzinnego Jaworzna coś unikatowego, coś co pozostaje zazwyczaj ukryte. Żeby było jeszcze ciekawej muzyka zawarta na tym krążku prezentuje te miejsca przez senny filtr.

 

1. Legendy Miejskie I    
2. Legendy Miejskie II    
3. Legendy Miejskie III    
4. Legendy Miejskie IV    
5. Legendy Miejskie V   

Beast Of Prey, A.D. 2009

 

 

Dźwięki na tym albumie są specyficznie za sprawą podejścia do procesu twórczego. Istotnym elementem konstrukcji utworów są odgłosy zarejestrowane na terenie Jaworzna. To one stanowią o unikatowości tej muzyki.

Rejestracje terenowe nie są niczym odkrywczym i nowatorskim. Ba, spotkałem się z opinią, że to banalne podejście do tworzenia muzyki, swoista ucieczka w łatwiznę. Po przesłuchaniu tego albumu Atum absolutnie nie mogę się z tym zgodzić. Przytoczone negatywne argumenty dziwią mnie o tyle, że bywają przywoływane przez wielbicieli muzycznego minimalizmu. Widzę w tym swego rodzaju paradoks. Przecież ważniejszy jest efekt końcowy, niż metoda.

Prócz nagrań z otoczenia na "Legendach Miejskich" usłyszmy szepty, tajemnicze odgłosy, szmery a w jednej kompozycji akustyczną gitarę. Całość okraszona jest gęstym strumieniem dronów.

Jak prezentuje się to połączenie w praktyce? Pierwszą odsłonę "Legend Miejskich" rozpoczynają świerszcze, słyszymy również chrzęszczące pod stopami kamienie. Na ten wstęp nakłada się gęstniejące z minuty na minutę tło. Dźwięki natury ustępują powoli fabrycznym odgłosom. Tarcie metalu i tajemnicze szepty mieszają się z dronami tworząc niesamowity efekt.

Długo zastanawiałem się co poprzedza "śpiew" świerszczy w drugiej kompozycji. Czy to wertowane strony książki? Atmosferę tej kompozycji tworzą dziwne stuki, szmery i zgrzyty. Tło jest bardzo ofensywne, wręcz zachłanne i w pewnym momencie zaczyna grać pierwsze skrzypce.

Dwanaście uderzeń zegara rozpoczyna trzeci z kolei utwór. W tej kompozycji czuć przestrzeń, gęstą i pulsującą. W tle szczekanie psów oraz szum padającego deszczu, który klimatycznie łączy się z jednostajnie wybijanym rytmem.

Wielu słuchaczy zaskoczy czwarty utwór. Spośród strug deszczu wyłania się akustyczny motyw. Delikatna melodia grana na gitarze przenika szum kropel. Robi się nieco sennie i marzycielsko. Melodia ginie w przemysłowym zgiełku maszyn. 

Ostatni utwór jest dla mnie zbyt monotonny. Znika umiejętność budowania napięcia oraz element zaskoczenia. Zamysł twórcy ratują na szczęście wszelkiego rodzaju przeszkadzajki. Warto cierpliwie przetrwać chwilę ciszy i poczekać do końca utworu.

Sztuką jest być na tyle wrażliwym by uchwycić unikatowe odgłosy otoczenia. Gdy twórca decyduje się wykorzystywać materiał zarejestrowany w terenie, tak na prawdę sprowadza swoją rolę do pośrednictwa. Musi umieć słuchać i umiejętne wychwyć te dźwięki, które stanowią o duszy danego miejsca. Zabieg ten udał się na tym albumie w pełni. Wrażenie wywarło na mnie ukazanie koegzystencji wielu środowisk. Będące w bezpośrednim sąsiedztwie tereny leśne, rolnicze, urbanistyczne oraz industrialne wzajemnie się przenikają. Charakteryzują je specyficzne dźwięki, które połączone w swoisty konglomerat dają pełną harmonii i piękna muzykę.

Mimo, że opowiedziana historia toczy się na Śląsku, przesłanie tu zawarte ma charakter uniwersalny. Nie chcę używać tu górnolotnych określeń. Nie mniej jednak szacunek Macieja Banasika do rodzinnych stron jest godny podziwu i naśladowania.

Trzeba mieć uszy szeroko otwarte, tylko wtedy możemy poznać prawdziwą naturę (może i piękno) naszego otoczenia.

(c) onlygoodmusic

00:47, brokenhope , Recenzje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 października 2011

W połowie listopada 4 koncerty w Polsce zagra trio wielokrotnie nagradzanej bluesowej mistrzyni gitary i wyśmienitej wokalistki Debbie Davies, amerykańskiej gwiazdy gatunku, która przed trzema laty oczarowała publiczność Rawy Blues. Występowała i nagrywała z m.in. Albertem Collinsem, Johnem Mayallem, jego żoną Maggie Mayall, Ike'iem Turnerem czy Coco Montoyą. Ta wielka postać światowego bluesa, kobieta o ujmującym sposobie bycia na scenie i niezwykle wysokich umiejętności muzycznych. Towarzyszyć jej będzie Joe Fonda ze Stanów Zjednoczonych, wspaniały basista dobrze znany miłośnikom jazzu i muzyki eksperymentalnej, nie stroniący też od "wycieczek" w inne rejony muzyczne, np. bluesa, dzięki czemu będzie go można usłyszeć i zobaczyć wraz z Debbie Davies. Składu trio dopełnia młody i dynamiczny austriacki perkusista Emil Gross.

Jako gość specjalny, z intensywnym 45-minutowym setem, wystąpi Kruk, z tej okazji po raz pierwszy akustycznie! KRUK to czołówka polskiego klasycznego hard rocka. Od zawiązania się jako grupa 10 lat temu przebyli długą drogę, która doprowadziła ich właśnie bardzo blisko szczytu. Debiutancki album z własnym repertuarem "Before He'll Kill You" wydany w 2009 r. (3 lata wcześniej nagrali płytę "Memories" z coverami) dał im uwielbienie fanów i rozgłos w mediach, za czym poszło wiele propozycji prestiżowych koncertów - zespół wystąpił dotychczas przed m.in. UFO, THIN LIZZY, URIAH HEEP i DEEP PURPLE, a w planach na niedaleką przyszłość jest występ przed WHITESNAKE (Katowice, Spodek, 28.11.2011), jak również premiera nowego teledysku, w którym wystąpił szkocki wokalista DOOGIE WHITE (ex-RAINBOW, ex-RICHIE BLACKMORE, TANK). Obecnie zespół pracuje nad specjalnym 45-minutowym akustycznym setem koncertowym.

DEBBIE DAVIES TRIO + KRUK AKUSTYCZNIE
13.11.2011 - Dekompresja, Łódź, ul. Limanowskiego 200
14.11.2011 - Progresja, Warszawa, ul. Kaliskiego 15a
15.11.2011 - Blue Note, Poznań, ul. Kościuszki 76/78
16.11.2011 - Alibi, Wrocław, ul. Grunwaldzka 67

wstęp: 18.00, start: 19.00

bilety: 55 PLN w przedsprzedaży, 65 PLN w dniu koncertu (w Warszawie 59 PLN/70 PLN), od końca września dostępne w sieciach Eventim i Ticketpro, ich placówkach w całej Polsce (np. sklepy Media Markt i Saturn, salony EMPiK), dobrych sklepach muzycznych oraz w klubach

Organizator trasy: Central Europe Music & Art Passage

źródło: fantommedia.pl

20:46, brokenhope , Koncerty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2