|
Blog > Komentarze do wpisu
Każdy może sobie wymyślić do nich własną historię
Ten wywiad chciałem przeprowadzić od pierwszego przesłuchania albumu "Cinematic". To piękny i subtelny album, który przypadł mi do gustu. Nurtowało mnie pytanie, kto kryje się pod szyldem Lebowski. Moim zdaniem to ludzie z pasją i ogromną wrażliwością, marzyciele i perfekcjoniści. Dziś mam okazje skonfrontować swoją opinię. Na kilka moich pytań odpowiedział Krzysztof Pakuła - perkusista zespołu.
Krzysztof Pakuła: Muzyka jest niewątpliwie integralną częścią obrazu filmowego, ale idealna jest wtedy gdy jest niemal niezauważalna, a raczej niesłyszalna. Ścieżka dźwiękowa ma pomóc w skupieniu się na filmie i treści w nim zawartej, ma ilustrować a nie narzucać się i wybijać na pierwszy plan. Idealnym przykładem jest według mnie "Ostatnie kuszenie Chrystusa" Martina Scorsese z muzyką Petera Gabriela. Wspaniały film, ze świetnymi kreacjami aktorskimi Willema Dafoe i Harvey Keitela z genialną oprawą muzyczną. Gabriel stworzył tak świetne dzieło że broni się również samo, w postaci płyty "Passion". Mógłbym tu przytoczyć inne udane ilustracje filmowe Petera Gabriela jak "Ptasiek" Alana Parkera czy "Polowanie na króliki" Phillipa Noyce'a. K.P.: Staraliśmy się stworzyć utwory klimatyczne i naładowane emocjami, w pewnym sensie uniwersalne aby każdy mógł sobie wymyślić do nich własną historię. Ostatnio przeczytałem w jednej z recenzji "Cinematica", że "Encore" to utwór o miłości i jak się nad tym zastanowiłem, to faktycznie tak jest. Nie narzucamy żadnej interpretacji, całą zabawę pozostawiamy słuchaczom, chociaż pewnymi podpowiedziami są tytuły. OGM: Nazywacie "Cinematic" muzyką do nieistniejącego filmu. Czy jest szansa by na podstawie tego albumu powstał jakiś obraz? Czy mielibyście jakieś wskazówki dla potencjalnego reżysera? K.P.: Gdyby znalazł się chętny, by stawić czoła takiemu przedsięwzięciu na pewno byśmy tylko mu przyklasnęli. Raczej nie narzucalibyśmy się ze swym widzimisię do każdej sceny. Myślę, że istotne byłoby dla nas wypowiedzieć się na temat całości. Pozostawiamy wszystkim wolną interpretację, choć w rezultacie nie musimy się z nią zgadzać. Każdy ma prawo do swego zdania, w końcu mamy ponoć demokrację. K.P.: Jeśli pytanie dotyczy tego o czym myślę, to naprawę niewiele mogę powiedzieć na ten temat. Widziałem zwiastun tego obrazu i zapowiadało się interesująco, ale było to kilka miesięcy temu i chyba nic nie wskazuje, by to się jakoś rozwinęło. K.P.: Dobre i bardzo trudne pytanie, a co za tym idzie jeszcze trudniejszy wybór. Nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy, ale myślę, że każdy film jest skończoną całością i nie nam decydować, jakby tu muzycznie coś udoskonalić. Obrazy, które cenimy mają doskonałe połączenie wizji z muzyką, a co do pośledniejszych, to byłaby to strata czasu. OGM: Jakie są Wasze muzyczne plany i marzenia? K.P.: Staramy się grać jak najwięcej koncertów, bo to mocno nas rozwija. Z jednej strony bezpośredni kontat z publicznością (niesamowita interakcja), a z drugiej stres i trema (zmaganie się z własnymi słabościami). Pomiędzy koncertami, o które naprawdę nie jest łatwo, dużo pracujemy na próbach. Wciąż powstają pomysły na nowe numery, a te które już mają skonkretyzowany kształt staramy się dopracować. Wiele z tych nowości prezentujemy publiczności i spotykają się z entuzjastycznym przyjęciem. Bardzo nas to cieszy bo się różnią mocno od Cinematikowego klimatu, ale dają dużą nadzieję na pozytywne przyjęcie nowej płyty. Ale, ale nie wybiegajmy zbyt mocno w przyszłość! Dziękuję i pozdrawiam! (c) onlygoodmusic foto: lebowski.pl środa, 14 września 2011, brokenhope
TrackBack
|
|