|
Blog > Komentarze do wpisu
Najważniejsze jest szczerze i jak najlepiej w pełni wyrazić siebie...
"Ich muzyka to duża dawka energii, ładunku emocjonalnego i melodii. Oparta na brzmieniu elektrycznej gitary i mocarnej sekcji rytmicznej. Grimlord charakteryzuje się dynamicznymi kompozycjami z chwytliwymi riffami oraz ciekawymi tekstami i solami". Poniżej prezentujemy wywiad z Barthem - wokalistą wrocławskiej formacji Grimlord. OnlyGoodMusic: Jak określiłbyś styl, jaki wykonuje Grimlord? Barth La Picard: Dla mnie najważniejsze jest zaskakiwać, więc ciężko będzie przypiąć nam łatę /etykietę/. Od paru ładnych lat w ogóle nie zaprzątam sobie tym umysłu. Muzyka to nie Klasztor Shaolin. Najważniejsze jest szczerze i jak najlepiej w pełni wyrazić siebie. Wiem ze każdy styl, czy szkoła, Hard Rock czy Brutal Evil Metal (nazwij to jak chcesz) posiada w jakimś procencie bardzo pożyteczne motywy, według mnie każdy gatunek ma swoje silne i słabe strony. Jestem przeciwnikiem sytuacji typu: jest kapela 4 kolesi zapuszcza włosy, i zaczyna gadkę: 'to, co chłopaki gramy w stylu Death'a?' - i na dokładkę zaczynają jeszcze kopiować Chucka. Pamiętam parę ładnych lat temu trafiłem we Wrocławiu na ogłoszenia typu: 'szukamy na poważnie ludzi do grania, ale nie szukamy ludzi typu Stevego Harrisa' - to ma być podejście? Omijałem takich ludzi szerokim łukiem, bo wiedziałem ze nic z tego nie wyjdzie. Sztuką jest słuchać i obserwować, a nie popadać w skrajność i naśladować, zrzynać w 100%, Mam swoją teorie, której się trzymam. Jeśli dla kogoś jest to niezrozumiałe nic nie poradzę. Ja nie wierze w style wiec nie wiem, jakiego mam użyć określenia. OnlyGoodMusic: Porozmawiajmy o Waszym albumie "Dolce Vita Sath-an as". Jesteś zadowolony z końcowego efektu? Barth La Picard: Jestem zadowolony bardzo! To super płyta! Mocna, melodyjna z dojebaniem. Posiadająca dwa oblicza, dwie harmonie i przeciwności, które się uzupełniają. Jedna to: diabolizm, smutek, depresja, powaga, a druga to: ironia, dobro, pewność siebie, zabawa oraz humor. Wszystko to zademonstrowane jest na okładce, w samym tytule albumu oraz w sferze muzycznej. OnlyGoodMusic: Czy obecność aż 6 kompozycji instrumentalnych na albumie to efekt zamierzony? Czy raczej odpowiedź na pojawiające się negatywne opinie o Twoim wokalu? Barth La Picard: Cel zamierzony, lubię eksperymenty wiec stało się, spróbowałem. Jeśli chodzi o recenzje to, wiesz ja jestem odporny na krytykę. Zastanawia mnie jedno, że Angole czy Amerykanie dają mi za śpiew 9 na 10 punktów i za treść podobnie, a w Polsce około 40/100! Nic na to nie poradzę. Lewica bez prawicy nie istnieje. OnlyGoodMusic: O czym traktują teksty Grimlord? Co Was inspiruje? Barth La Picard: Wiele tematów nagromadziło się w mojej głowie. Dużo czytam, m.in. książki Richarda Dawkinsa, to niesamowity człowiek. Poza tym oglądam dużo TV, (ale nie mylić z filmami po 20;) a raczej programy dokumentalne, m.in. Discovery, ta cześć na pewno odgrywa dużą rolę. Druga połowa to relacje z ludźmi, przyrodą, ogólnie samo życie. Inspiracja wisi w powietrzu. Często poruszam w tekstach wątki historyczne, głównie tyrania, ale nie jest to reguła. Skacze po różnych epokach i wyciągam ciekawe według mnie motywy z historii, bohaterów lub antybohaterów. Opisując je i przedstawiając w moim wydaniu i przekazuje je dalej do oceny słuchaczom żeby sami wyciągnęli wnioski. Ja jestem takim pośrednikiem. Uważam, że o historii zapominać nie można. OnlyGoodMusic: Spotkałem się z opinią, że utwór „Ground Zero” jest Waszą refleksją na temat pamiętnego zamachu z 11 września 2001. Jak wspominasz ów dzień, jak wpłynął na Ciebie? Barth La Picard: Pamiętam nad ranem, kiedy kładłem się spać coś mnie korciło żeby jeszcze zobaczyć, co tam w TV i później już spania nie było... OnlyGoodMusic: Jaka jest Twoja opinia na temat Internetu? Przyjaciel czy wróg muzyki? Barth La Picard: Jest jak dobra koleżanka. OnlyGoodMusic: Pamiętasz swój pierwszy koncert? Barth La Picard: Oczywiście, że pamiętam! Byłem bardzo podenerwowany, gryf trzymałem bardzo mocno, a w oczach miałem opętanie. Było to w oławskim klubie ponad 11 lat temu. Perkusista z Elysium po koncercie podszedł do mnie i mówił: ’Ty, co ty zarzuciłeś? Amfę?’ popatrzyłem na niego zdziwiony i odpowiedziałem ‘nie, po prostu byłem skupiony ;)” Chcieliśmy dobrze wypaść, przyszło do klubu masa ludzi. Byłem cały mokry, po drugie techniczny od świateł ustawił centralnie na mnie zielony reflektor, który mnie przygrzewał niczym lampa kwarcowa ;). OnlyGoodMusic: Jakie są Twoje muzyczne inspiracje? Barth La Picard: Wymienię zespoły według mnie najważniejsze. Scorpions, King Diamond, Dimmu Borgir, Children of Bodom, Dark Throne, Twilightning poza tym Iron Maiden - na pewno byłem pod ich silnym wpływem. Lubię też Koto, Apollo 44, Emperor, Helloween. Słucham dużo elektroniki Spacesynth, J.M Jarre. Myślę, że już mnie nic nie zaskoczy w muzyce (bardzo chciałbym się mylić w tej kwestii). OnlyGoodMusic: Dziękujemy za rozmowę. Barth La Picard: Pozdrawiam czytelników i serwis OGM. Dziękuje za wywiad. źródło: onlygoodmusic środa, 11 listopada 2009, brokenhope
TrackBack
|
|